Dyskusja na temat zmian w morale

jeśli już o moralach które są , to takie pytanie do opiekuna ,
atakuje mnie gość , mający 4 wioski ,punkty 11762 i morale na mnie ma 96%, ja mam 1 wioskę , punkty 2540,
no i ja atakując wioskę z punktami 265,,, wojskiem z wioski punkty 2540 , morale mi pokazuje 60%
jak to przeliczać ???
 
Wszystko zależy aktualnie od świata. Normalnie obliczało się to ze wzoru:

[(punkty_obrońcy / punkty_agresora) * 3 + 0,3] * 100

Jeśli ze wzoru wychodzi więcej niż 100%, to przyjmujemy, że morale wynosi 100%. Minimalny próg wynosi 30%.


Od Byllis wygląda to trochę inaczej:

Na światach, które powstały 25 października 2017 lub później, obowiązuje wzór podany powyżej, jednak oprócz niego na morale ma wpływ liczba miast, które posiada obrońca. Minimalne morale oznacza próg, poniżej którego morale nie może spaść, nawet jeśli agresor posiada znaczną przewagę punktową i według wzoru morale byłoby niższe.
  • 1 miasto - minimalne morale: 30% (siła wojsk agresora zmniejszona o 70%)
  • 2 miasta - minimalne morale: 35% (siła wojsk agresora zmniejszona o 65%)
  • 3 miasta - minimalne morale: 40% (siła wojsk agresora zmniejszona o 60%)
  • ...
  • 10 miast - minimalne morale: 75% (siła wojsk agresora zmniejszona o 25%)
  • Od 11 miast wzwyż minimalne morale wynosi 80%, co oznacza, że siła wojsk agresora może zostać zmniejszona tylko o 20%, nawet jeśli jest on znacznie silniejszy od obrońcy.
Opierając się na przykładzie dostępnym powyżej: jeżeli agresor posiada 300.000 punktów, a obrońca 30.000 punktów oraz 10 miast, zgodnie ze wzorem, morale powinno wynieść 60%. Jednak na światach, na których morale zależy od liczby miast obrońcy, należy wziąć pod uwagę próg morale. Przy 10 miastach wynosi on 75%, co oznacza, że morale w ataku osiągnie 75%, mimo że ze wzoru wychodzi niższa wartość.

No i trzeba pamiętać jeszcze o:
  • W czasie okupacji jest brane pod uwagę morale okupanta, a nie okupowanego gracza.
  • Na wyspach z cudami świata(na których istnieje zbudowany cud lub rozpoczęto jego budowę) morale nie działa.
  • Przy ataku na opuszczone miasto morale zawsze wynosi 100%.
https://wiki.pl.grepolis.com/wiki/Morale
 
Może kilka moich obserwacji na temat morale i nowych graczy.
Z założenia morale ma pomóc nowym graczom w początkach ich gry. Ale nie pomaga, bo to, że dostaną trochę więcej punktów walki za zniszczenie ich na początku gry nie ma żadnego znaczenia - pewnie nawet nie zauważą tego, że dostali :D
Faktycznie morale stało się elementem strategii - dość znaczącym i wykorzystywane jest i będzie przez starych graczy do walki. Kosmetyczna zmiana tego nie wyeliminuje. Jeszcze nie próbowałam wykorzystanie morale wg nowych zasad, ale tak na pierwszy rzut oka wydaje mi sie, że będzie to jeszcze korzystniejsze dla "moralowca".
Problem tkwi gdzie indziej.
Taka jest po prostu dynamika tej gry jako całości.
Na grę trzeba spojrzeć szerzej nie z perspektywy jednego świata moralowego czy niemoralowego.

Pewna grupa graczy nabywała doświadczenie latami i doszła do dużych umiejętności.
Wraz z upływem czasu niektórzy gracze odchodzili - normalne. W ich miejsce powinni wchodzić nowi w ilości co najmniej rekompensującej ubytki - i zacząć grać i szkolić się aby dorównać do poziomu.
Gracze wchodzą na grę i w większości po paru próbach rezygnują.
I nic to nie zmieni. "Starzy" gracze skupieni są w sojuszach do których nowych się nie przyjmuje. Własną ekipą idą ze świata na świat. Jak się popatrzy na profile wszędzie jest wymagane doświadczenie w grze. Jest to środowisko hermetyczne. Nowi skupiają sie w sojuszach zwanych "masówkami" i są likwidowani zaraz na samym początku świata.
Stanowią pożywkę dla starszych graczy i pozostają po nich jedynie spaprane akademie :D.
Wszelkie "doraźne" rozwiązania ( takie jak np. morale) tego nie zmienią.
Na światach w pewnym etapie rozwoju pozostaje już kilka sojuszy toczących ze sobą walkę i nie ma w nich "pierwszaczków" .
Pisze to z mojego "nauczycielskiego" doświadczenia. Od kilku światów biorę do sojuszu pierwszaków i prowadzę im intensywne szkolenie. Z tego co mówią to właśnie jest barierą. Próbują raz, drugi, są likwidowani grupowo na starcie.
Ale TIL jest chyba jedynym sojuszem gdzie kilku - kilkunastu nowych na każdym świecie ma szanse się nauczyć gry pod okiem doświadczonego gracza. Oczywiście jest to powodem do kpin ze strony elitarnych sojuszy bo brać do sojuszu "słupy" to obciach hahahah.
Nie podam wam rozwiązania tego problemu bo sama nie wiem. Ale na pewno nie zapobiegną temu morale ani obniżenie wymagań do kolonizacji.
Tym bardziej eventy.
Myślałam nad światami tylko dla pierwszaków gdzie mogliby "zakosztować" tej gry bez zjadających ich natychmiast rekinów, ale raczej to niewykonalne.
Jeszcze jakiś czas upłynie, ale ta gra sama siebie zniszczy.
A liczne eventy ( ostatnio nie wyważone i zaburzające grę) i brak kontroli nad nielegalnymi oprogramowaniami masowo już stosowanymi - jedynie to przyspieszą, zniechęcając jakąś grupę starych graczy do gry.
 
Niestety, nie złoto jest barierą dla pierwszaczków.
Oni na to nie zwracają w ogóle uwagi. grają bez premki dość długo. Trzeba ich namawiać na zakup pierwszej premki, bo nie widzą takiej potrzeby. Jak się ma kilka miast faktycznie nie jest ona potrzebna. Dopiero przy kilkunastu miastach zaczynają sie trudności bez zarządcy. Tym bardziej nie skracają wojska.

Opanowanie gry i jej wszystkich niuansów trwa przeciętnie około 2-3 miesięcy pod warunkiem, że uczeń korzysta z TS czy innego komunikatora i uczestniczy codziennie w życiu sojuszu, słucha co sie dzieje, zadaje pytania jak coś nie jest jasne.
Wiedza zawarta w WIKI to jedynie instrukcja obsługi gry, nie uczy ani walki ani przetrwania.
Gry można nauczyć jedynie podczas rozgrywki, kiedy zdarzają sie różne sytuacje i na bieżąco przekazywana jest wiedza.
Nauczyłam tej gry kilkadziesiąt osób. Czasem, już pod innymi nickami pomachają do mnie z innych sojuszy na kolejnych światach.

Problem głównie tkwi w pogardzie jaką mają starzy gracze do początkujących, izolacja ich od wiedzy, traktowanie jak mięsa armatniego, które starym wygom "słusznie sie nalezy".

Każdy kiedyś zaczynał i mnie też kiedyś ktoś czas poświęcał, żebym sie nauczyła.
Nie toleruje złego traktowania nowych, bo jak się ich pozna osobiście, są to przeważnie sympatyczni ludzie i niczym się od starych nie różnią, jedynie brakiem wiedzy.
Nazwanie ich "słupami i słupicami" to już brak kultury.
Czy ktoś jest słupem można stwierdzić dopiero po paru miesiącach gry, jak nie czyni postępów i nie pilnuje konta.
Wówczas i ja eliminuje ich z gry, jestem bezlitosna i wywalam z sojuszu :p na tak zwany zbity pysk.

Nie musi być gracz jakoś szczególnie uzdolniony , musi mieć czas i chęci.
Z takiego zrobię dobrego grajka to tylko kwestia jego chęci i czasu jaki jestem w stanie mu poświęcić.

Nie ma się co dziwić, że niewiele jest takich osób, które stawiają na nowych i wyszukują pośród nich perełek.
Uczniowie dla sojuszu to jednak ciężar, trzeba ich pilnować, poświęcać czas i "płacić" za ich błędy i niedopatrzenia.
Taktyka jaką może przyjąć sojusz szkolący też musi być specyficzna i uwzględniać słabsze punkty.
Nie jest to łatwa praca bo na kilkunastu szkolonych znajdzie sie jedna perełka, która nauczy sie i potem gra. Sojusz który szkoli jest również podmiotem licznych kpin ze strony "starej elity".
A tymczasem Melle z tymi jej "słupami" nie jednemu już skórę wytrzepała :D

Jeżeli jeszcze przyjąć, że praktycznie niewielka liczba nowych może sie dostać do sojuszu, który szkoli - sytuacja jest - jaka jest i gra umiera. Faktycznie na tym nagrobku tańczą elity, ale to już ich ostatni taniec.
To droga donikąd bo Inno nie wytrzepie z kapelusza nowych graczy jak my sami ich lekceważymy i źle traktujemy.

Przy okazji pozdrawiam wszystkich moich uczni, mimo, że nie jesteście już ze mną to i tak sie cieszę, że dajecie radę i jestem z Was dumna. :)
 
Dla mnie główna przyczyna tej hermetyczności tzw starych ekip i w związku z tym trudności z zaistnieniem graczy nowych, to możliwość zapraszana na link, na określone miejsce, wchodzi ekipa i ma na starcie 4-5 wysp całych i okolica drży, ekipa ignoruje wszelkie próby ponów itp., grają sobie w simsity kilka tygodni lub nawet miesięcy dopóki nie zetkną z inna ekipą, która weszła takim samym systemem ale w inne miejsce ( oczywiście obie te ekipy mają od startu ze sobą PON no bo przecież to koledzy). Kiedyś wchodziła ekipa tylko w oznaczonym kierunku, między nimi trafiali się gracze z innych ekip, w tym również gracze niezależni, nowi i mieli jakaś szansę dołączyć do kogoś.
 
nie zgodzę sie, w ciągu tygodnia nie wystąpi w sojuszu wystarczająco dużo zdarzeń aby na przykładach wyjaśnić wszystkie niuanse, na to trzeba czasu i rozwoju świata. W ciągu tygodnia można nauczyć podstaw ale nie gry na przyzwoitym poziomie.

Nie ma znaczenia możliwość zapraszania w jedno miejsce. Zawsze mogą gracze wybrać jeden kierunek i ewentualnie podpłynąć. Z technicznego punktu widzenia problem jest nierozwiązywalny, gdyż wszystkie takie przeszkody w ten czy inny sposób można ominąć. Przeszkody są mentalne. A w tym zakresie niewiele już można zrobić.

Dobrzy chcą grać wyłącznie z dobrymi - odnosić same sukcesy. Nic w tym dziwnego wszak wszyscy chcą się pobawić a to gra wojenna i o to chodzi, żeby zwyciężać.
Grepolis jako gra ewoluuje w kierunku wygaszania gry.
Polaryzacja graczy z każdym światem jest coraz większa i coraz krócej nowi przebywają na grze. Siedem lat temu wszyscy zaczynali i wszyscy sie uczyli, start był o dużo łatwiejszy.

Trudno oczekiwać, że teraz nastąpi pospolite ruszenie i elita zrezygnuje ze swoich przywilejów jakie daje im duże doświadczenie, zacznie przyjmować "słupy" do swojego grona.
Nadchodzi koniec tej gry, samounicestwienie.

Dynamika tej gry jest taka, że wraz z mijającymi latami gracze grają coraz lepiej ale się wykruszają. Widać to już wyraźnie, brakuje graczy na światach, i nic tego nie zatrzyma.
Raczej wada tkwi z założeniach gry, autorzy nie przewidzieli wystarczających mechanizmów do samoodnawiania się zasobu graczy.
Procesu tego już się nie odwróci.
I nie pomogą już w tej kwestii żadne zabiegi typu morale, jestem ich przeciwnikiem, utrudniają nie potrzebnie grę i nikt ich nie lubi.
Dyskusja nad tym czy stosować morale czy nie - omija sedno sprawy. Ktoś pewnie wymyślił remedium na upadającą gre - MORALE - i na siłę serwuje to rozwiązanie i tylko denerwuje wszystkich niepotrzebnie.

Można jedynie spowolnić odpływ starych graczy lub nawet spowodować powrót tych co zrezygnowali.
Na pewno przydała by sie większa transparentność w pracy suportu bo w obecnej chwili jej nie ma. Nie wiadomo kto za co karze i na jakiej podstawie. Niski poziom obsługi, stosowania sloganów zamiast konstruktywnych odpowiedzi i możliwość gry przez suporterów podważa ich wiarygodność i zaufanie graczy.
Liczne eventy nie uatrakcyjniają już gry tylko ją zaburzają, a brak nadzoru nad stosowaniem niedopuszczalnych oprogramowań to lekceważenie graczy.
Ale nie spodziewam sie jakiś przemyślanych działań naprawczych a raczej serwowania na siłę półśrodków typu morale hahaha
 
Kolego Pich !
Wiem, że mnie nie lubisz, choć nie wiem dlaczego bo nigdy nie miałam z tobą żadnej styczności . Na lindos życzyłeś mi śmierci ( dokładnie było to : obyś zdechła) w prywatnej wiadomości za to, że jestem z suportu. Jak to mi suport odpowiada, nie udowodnię ci, że nie jestem wielbłądem...
 
@ Ellena, zupełnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że głównym problemem jest "pogarda starych graczy dla nowych". Kwestię chamskich odzywek pomijam, bo ci co się po chamsku zachowują, przeważnie traktują tak i starych i nowych graczy. Elementarna kultura jest kwestią nie związaną z grą, lecz podstawowym wychowaniem. każdy z nas jest inny - Ty znajdujesz przyjemność w szkoleniu nowych, inni, w grze ze starymi znajomymi na dobrym poziomie. Rację masz, że jak gra zdobywała popularność to wszyscy byli w miarę nowi, i były równe szanse, stąd rozgrywka ciekawsza. Problem tkwi natomiast w tym, że gra nie ewoluowała w kierunku tworzenia wyższych poziomów, o większym poziomie trudności na których mogliby grać wyłącznie doświadczeni gracze. Takie propozycje zgłaszane były na tym forum wielokrotnie. Wówczas nowi graliby na poziomie podstawowym, mieliby przeciwników w swojej kategorii, co zapewniałoby im więcej funu z gry i wyrównane szanse, a zaawansowani też bawiliby się lepiej.
Ale skoro twórcom gry na jej rozwoju nie zależy, to mamy durne eventy obrażające inteligencję wszystkich w koło.
 
masz tez sporo racji i jak można zauwazyć na każdym ze światów po kilku tygodniach zaczyna sie rozgrywka na większym poziomie trudności, niestety nowi zostają najpierw wyeliminowani.
może byłby sens tworzenia światów na dwóch poziomach?
 
Może kilka moich obserwacji na temat morale i nowych graczy.
Z założenia morale ma pomóc nowym graczom w początkach ich gry. Ale nie pomaga, bo to, że dostaną trochę więcej punktów walki za zniszczenie ich na początku gry nie ma żadnego znaczenia - pewnie nawet nie zauważą tego, że dostali :D
Faktycznie morale stało się elementem strategii - dość znaczącym i wykorzystywane jest i będzie przez starych graczy do walki. Kosmetyczna zmiana tego nie wyeliminuje. Jeszcze nie próbowałam wykorzystanie morale wg nowych zasad, ale tak na pierwszy rzut oka wydaje mi sie, że będzie to jeszcze korzystniejsze dla "moralowca".
Problem tkwi gdzie indziej.
(...)
Pewna grupa graczy nabywała doświadczenie latami i doszła do dużych umiejętności.
Wraz z upływem czasu niektórzy gracze odchodzili - normalne. W ich miejsce powinni wchodzić nowi w ilości co najmniej rekompensującej ubytki - i zacząć grać i szkolić się aby dorównać do poziomu.
Gracze wchodzą na grę i w większości po paru próbach rezygnują.
I nic to nie zmieni. "Starzy" gracze skupieni są w sojuszach do których nowych się nie przyjmuje. Własną ekipą idą ze świata na świat. Jak się popatrzy na profile wszędzie jest wymagane doświadczenie w grze. Jest to środowisko hermetyczne. Nowi skupiają sie w sojuszach zwanych "masówkami" i są likwidowani zaraz na samym początku świata.
Stanowią pożywkę dla starszych graczy i pozostają po nich jedynie spaprane akademie :D.
Wszelkie "doraźne" rozwiązania ( takie jak np. morale) tego nie zmienią.
Na światach w pewnym etapie rozwoju pozostaje już kilka sojuszy toczących ze sobą walkę i nie ma w nich "pierwszaczków" .
Pisze to z mojego "nauczycielskiego" doświadczenia. Od kilku światów biorę do sojuszu pierwszaków i prowadzę im intensywne szkolenie. Z tego co mówią to właśnie jest barierą. Próbują raz, drugi, są likwidowani grupowo na starcie.
Ale TIL jest chyba jedynym sojuszem gdzie kilku - kilkunastu nowych na każdym świecie ma szanse się nauczyć gry pod okiem doświadczonego gracza. Oczywiście jest to powodem do kpin ze strony elitarnych sojuszy bo brać do sojuszu "słupy" to obciach hahahah.
Nie podam wam rozwiązania tego problemu bo sama nie wiem. Ale na pewno nie zapobiegną temu morale ani obniżenie wymagań do kolonizacji.
Tym bardziej eventy.
Myślałam nad światami tylko dla pierwszaków gdzie mogliby "zakosztować" tej gry bez zjadających ich natychmiast rekinów, ale raczej to niewykonalne.
Zgadzam się w pełni z Twoją diagnozą problemów, które sprawiają że gra w Grepolis jest coraz bardziej nudna, przewidywalna czy wręcz rutynowa - proponowałem nawet gdzieś na forum rozwiązanie, które mogłoby to zmienić, ale dość szybko "ludzie ze starego układu" to zablokowali :)
Jeśli zgodzimy się co, do tego, że "wchodzenie starych graczy na nowootwierane serwery, całymi sojuszami" wypacza wynik rozgrywki (np. jak ma sobie poradzić nowy gracz, który trafi na wyspę z 10-oma graczami z jednego sojuszu na wyspie) i stawia pod znakiem zapytania sens gry w Grepolis - to trzeba usunąć przyczynę tej patologii, a nie zwalczać skutki! Dlatego proponowałem by przez pierwsze 3 miesiące gry danego serwera, można by zaczynać grę wyłącznie na zasadzie "wyboru losowego miejsca na mapie, bez możliwości zapraszania graczy na swoją wyspę". wtedy grupy przyjaciół z innych światów mogłyby tworzyć swoje sojusze, tylko, że byliby rozrzuceni po całej mapie (pytanie czy byłby sens tworzenia takich sojuszy), to na pewno urozmaiciłoby rozgrywkę i tchnęło w nią nowego ducha.
Co do morale, to uważam, że morale powinno być aktywne także przy szpiegowaniu graczy, szczególnie w późniejszej fazie rozgrywki, kiedy to gracz mający kilkadziesiąt miast, może bez trudu sczyścić jaskinie graczowi mającemu kilka miast.
 
Jaromakos myślę, że nie zmieni to sytuacji, będą dopływać do siebie a pewnie nawet wymieniać się wioskami, żeby szybciej mogli stanąć na nogi po przeprowadzce. Do tego nikt ich nie zmusi do zakładania sojuszy z "tubylcami" z danego terenu.
Gra sama w sobie posiada wadę, że populacja graczy nie odnawia się sama w wystarczającej wielkości, bez stosowania jakiś zabiegów w postaci morale czy innego kombinowania. Autor gry nie pomyślał o tym, że wraz z jej rozwojem i doskonaleniem umiejętności starych graczy - dla nowych nie będzie miejsca na spokojny start i naukę.
Wydaje mi się, że już zauważono ten błąd i szukają rozwiązania ale nikt jeszcze nie wpadł na pomysł jak zapobiec upadkowi gry. Morale najwyraźniej nie wiele na to pomaga a stało się elementem strategii nie planowanej przez twórców gry.
Jak nie wpadną na ciekawy pomysł to grepo skona niebawem. Ciekawe czy nad tym pracują i jakie mają pomysły, może ktoś z góry sie odezwie w tej sprawie.
 
Wlasnie mi ktos powiedzial, ze to ta donosicielka z lindos. Nie pamietam co napisalem, wiem jedynie, ze byla to tresc wybitnie chamska i z przyjemnoscia powtorzylbym ja kazdemu donosicielowi na tym lez padole.
Rzeczywistosc donosicieli traktuje na szczescie po swojemu...
Zaczelo sie od tego, ze dostalem wiadomosc, w ktorej ktos z sojuszu (nie pamietam nazwy) prosil mnie , bym wyrzucil osobe, ktora wlasnie do naszego sojuszu przyjalem.
Nie zgodzilem sie na to, bo niby jakim cudem ktos w przegladarce bedzie mi mowil w jaki sposob mam grac, kogo przyjmowac, a kogo nie. Niebawem przyjeta przez nas osoba otrzymala bana.
Nie pamietam za co, ale byliscie bardzo ukontentowani. Napisalem co o tym mysle w slowach niewybrednych i chwile pozniej rowniez banika przyjalem na konto.
Bylo minelo, na swiecie takich sporo niestety, ale nie wiedzialem, ze to ty, bo w zyciu bym nie wszecdl z tego typu osoba w zadna dyskusje.
Niemniej zupelnie nie wiem jak to sie ma do kwestii przyuczania ludzi do gry. Ktos to potrafi zrobic lub nie. Prosta sprawa. W takim tempie to wybacz wstep do fizyki czastek obejmujacy jeden semestr trwalby lat dwadziescia, a studia konczyloby sie na dwa lata przed emerytura.

P.S.

Bardzo prosze bez tego kolego, mozna dowolnie - pich, wiesniaku, chamie, wszystko byle nie kolego, nawet jezeli to zwrot formalny.
Nie wiedziałeś że to melle ? xD A bronią tak nowych graczy bo przecież weteranów to ona i jej sojusz nie zleją xD
 
"kolego" pich //ciach//
a teraz do rzeczy, Twoja reakcja jest typowa, dla graczy których żartobliwie określiłem "ludźmi ze starego układu" ;) - to Wy robicie z tej gry patologię, nie dość, że wchodzicie całą grupą w określone rejony mapy (robicie to nie tylko po to, żeby grać razem, ale po to, żeby mieć od początku nieuczciwą przewagę nad innymi), wypaczacie sens gry umawiając się (z innymi "starymi wygami") na koalicje jeszcze przed początkiem serwera, dzielicie miedzy siebie mapę i potem kozakujecie, jacy to Wy nie jesteście super ...
Elenno, może niezbyt jasno się wyraziłem, albo Ty mnie nie zrozumiałaś, ale poprzez przypadkowe lokalizowanie graczy nie chcę osiągnąć tego by "kozacy" typu pich tworzyli sojusze z nowicjuszami z okolicy, ale to by unikać sytuacji, że na jednej wyspie masz kilkunastu graczy jednego sojuszu (a w pobliżu dwie, albo trzy takie same wyspy) i paru nowych graczy, którzy już na starcie są bez szans !!! Tak jak był by bez szans np. pich gdyby trafił na wyspę wrogiego sojuszu :).
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Jaromakos jak dla mnie przesadzasz. Ekipy zawsze się logowały w taki sposób jak teraz. Inaczej było tylko w przypadku wersji 1.0. Od dawna byłem świadkiem tego o czym piszesz. Nie zawsze ekipa dogadywała się z inna ekipą, zazwyczaj te ekipy były nastawione do siebie negatywnie i walczyły ze sobą. Nie wiem czy zawsze tak było, możliwe, że na świecie na którym ty grałeś było tak jak piszesz. Za przyklad moge podać Oropos, jak dobrze pamiętam na ten serwer weszło kilka ekip, co prawda większość od razu dogadała się na pakt przeciwko Kronice ale prawdą było to, że po prostu Kronika była zbyt mocna dla każdego z osobna. Dlatego te ekipy się dogadały by mieli szanse na rywalizacje. Sama mechanika gry nie zakazuje paktów i każdy z tego może korzystać wedle uznania, natomiast taki przykład jak podałeś dla mnie osobiscie zabija frajde z gry, bicie słabszych nudzi sie po paru dniach. Może inni maja z tego frajde;)

Nie pamietalem jak sie tamta kobieta zwala w grze, ale melle i elenna niezbyt podobne. Wczesniej nie mialem do czynienia, wiec nie wiem, co to za jedna.
Jednak to ta sama osoba. Nauczyciel raczej kiepski xD więc nie dziwne że osoby które uczy nie łapią gry w tydzień tylko po paru miesiącach.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
//ciach//

PS. Co do meriutum to ja opisywałem sytuację gdzie gracze wchodzą na nowy serwer paczkami po kilkanaście klub nawet kilkadziesiąt osób, a ich wyspy jeszcze w okresie trwania ochrony wyglądają tak jakby EC za chwilę miała zacząć się.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Jaromakos jak dla mnie przesadzasz. Ekipy zawsze się logowały w taki sposób jak teraz. Inaczej było tylko w przypadku wersji 1.0. Od dawna byłem świadkiem tego o czym piszesz. Nie zawsze ekipa dogadywała się z inna ekipą, zazwyczaj te ekipy były nastawione do siebie negatywnie i walczyły ze sobą. Nie wiem czy zawsze tak było, możliwe, że na świecie na którym ty grałeś było tak jak piszesz. Za przyklad moge podać Oropos, jak dobrze pamiętam na ten serwer weszło kilka ekip, co prawda większość od razu dogadała się na pakt przeciwko Kronice ale prawdą było to, że po prostu Kronika była zbyt mocna dla każdego z osobna. Dlatego te ekipy się dogadały by mieli szanse na rywalizacje. Sama mechanika gry nie zakazuje paktów i każdy z tego może korzystać wedle uznania, natomiast taki przykład jak podałeś dla mnie osobiscie zabija frajde z gry, bicie słabszych nudzi sie po paru dniach. Może inni maja z tego frajde;)
Może przesadziłem, ale chodziło mi dokładnie o to, o czym pisałeś w ostatnim zdaniu - tego typu ustawienia gry zabijają frajdę z gry tak było np. na NIKAII i kilku wcześniejszych światach na których grałem.
Moim zdaniem losowe przydzielanie miejsc graczom, nie wyklucza, tego żeby ekipy z innych światów wchodziły na nowe serwery i grały razem, co więcej spowoduje to uatrakcyjnienie gry.
Omówię to na przykładzie - zakładamy, że na nowy serwer wchodzą 3 zgrane ekipy doświadczonych graczy każda po około 30 ludzi:
1) w obecnym wariancie ww. ekipy zajmują określoną część mapy, co więcej zajmują 3 lub 4 wyspy każda i leją wszystkich w swojej okolicy, bo lokalnie mają zdecydowaną przewagę (jak są umówione na koalicję, to jest rozgrywka na danym świecie rozstrzygnięta już w pierwszych dwóch, trzech tygodniach gry, jeśli nie to jest to w późniejszym okresie walką między nimi.
2) w wariancie z losowym lokowaniem graczy sytuacja wygląda następująco - gracze wszystkich trzech ekip są wmieszani w tłum graczy nowych mniej doświadczonych i tych starych graczy, którzy weszli tu bez swoich ekip. Co się wtedy dzieje? Gracze zmuszeni są do aktywnej gry od początku, "stare ekipy" w jednym miejscu atakują, w innym się bronią, jeszcze innych graczy przenoszą, opracowują strategię podbicia pewnego fragmentu mapy (podbicia, a nie zajęcia poprzez zapki na wyspy!!) itd. Co więcej, muszą brać pod uwagę jakiś rodzaj współpracy z graczami nowymi, a także tymi, którzy są bez swojej ekipy - świat od początku wygląda interesująco! Na takim świecie to bym pograł ...