Pegas - rozmowy o świecie i nie tylko.

Siema, sorry nie mogłem sie powstrzymac, zeby sie troche nie ponabijac z wielkich grepo. Otwarłem bar na tym swiecie bo grac to w te gre juz nie ma sensu.
 
Kipło, teraz ekipy umawiaja sie kto na ktory swiat wchodzi, zeby sie przypadkiem nie spotkac, wchodza na zasadzie limit razy trzy, siedza bijac leszczy przez rok i ciesza sie ,ze wygrali . Tu weszły Spiochy, juz mozna im gratulowac .Jakby ktos chcial.: )))
Siema, sorry nie mogłem sie powstrzymac, zeby sie troche nie ponabijac z wielkich grepo. Otwarłem bar na tym swiecie bo grac to w te gre juz nie ma sensu.
Nawet jeśli tak jest to nie widzę różnicy co do czasów zaprzeszłych. Co najwyżej subtelną. Wcześniej tzw dominatorzy po prostu unikali potencjalnego pogromcy a nie się z nim umawiali kto gdzie wejdzie. Zakrywając się przy tym albo różnicami w upodobaniach prędkości światów albo że zawsze czas nie ten. Jeśli mówisz że teraz się umawiają to zmiana dotyczy tylko procedury ale efekt jest ten sam.
Takie typowe dziadkowe gadanie, gkmie stary druchu, o tym jak to kiedyś było gites a teraz to już nie ma prawdziwej gry.
Kiedyś to było..... a teraz....
 
Mam Norbi sentyment do czasow o ktorych juz zapomniales, kiedy jeszcze nie bylo ekip.Bizancjum i wczesniej. Potem zaczela sie ta degrengolada.
 
Alfa, powiedz mi uczciwie. Cieszy Cie wchodzenie na swiat, ktory przedreptasz do zwyciestwa. Bez wyzwan, bez przeciwnikow ? Tak uczciwie
 
Po prostu niektórzy mają trochę nadmiaru sentymentalizmu. Można się poczuć w takich rozmowach jak z dziadkiem który mówi, że kiedyś to były prywatki a teraz.... albo że kiedyś to robili muzykę...
Wszystko to nawet ładnie brzmi ale to ma mało wspólnego z rzeczywistością. Jest to samo co było tylko dawne postacie pierwszoplanowe, a dzisiaj trzecia liga albo publiczność, lubią sobie podkoloryzować że grały w jakiś lepszych niepowtarzalnych czasach przez co sami byli lepsi i niepowtarzalni. Ujmując tym samym dzisiejszym liderom ekip wiodących. Gdzie tam im do zaprzeszłych bohaterów...50 lat temu to by ich zmietli...
 
Po prostu niektórzy mają trochę nadmiaru sentymentalizmu. Można się poczuć w takich rozmowach jak z dziadkiem który mówi, że kiedyś to były prywatki a teraz.... albo że kiedyś to robili muzykę...
Wszystko to nawet ładnie brzmi ale to ma mało wspólnego z rzeczywistością. Jest to samo co było tylko dawne postacie pierwszoplanowe, a dzisiaj trzecia liga albo publiczność, lubią sobie podkoloryzować że grały w jakiś lepszych niepowtarzalnych czasach przez co sami byli lepsi i niepowtarzalni. Ujmując tym samym dzisiejszym liderom ekip wiodących. Gdzie tam im do zaprzeszłych bohaterów...50 lat temu to by ich zmietli...
Nie rozumiemy sie, ja uwazam, ze aktualni liderzy sa lepsi. Chodzi tylko o to , ze ida na łatwizne, a to odbiera tej grze jej urok.
 
Cieszy, ale ze względu na to że w śpiochach mam dużo znajomych i ludzi z którymi przyjemnie się gra, lubię atmosferę w sojku.
Sam świat pewnie nudą powieje, pełna zgoda.
 
Nie rozumiemy sie, ja uwazam, ze aktualni liderzy sa lepsi. Chodzi tylko o to , ze ida na łatwizne, a to odbiera tej grze jej urok.
Nie wiem no. Graliśmy w tych samych czasach ale wspomnienia są różne. Ja nie widzę żadnej różnicy. Nawet jest taka historia która łączy stare i nowe czasy. Pamiętam jak garudoo był dopiero wschodzącą gwiazdą i co świat próbowaliśmy trafić na niepokonane wtedy Kasyno żeby pokonać hegemona. No ale jakoś tam bardzo ciężko było dograć terminy. W końcu tam chyba po latach trafił z tego co do mnie trafiło z info pod nieobecność ale na pewno długo to trwało o ile w ogóle się udało.

W starych czasach wyrównany serwer też trafiał się bardzo rzadko. Nie będę już udawał że pamiętam cokolwiek z Alfy więc może na tych Alfowych było coś inaczej ale to nic dziwnego skoro pierwszy serwer to mało kto się znał oprócz znajomych z reala którzy wspólnie zaczęli grać.