Pegas - rozmowy o świecie i nie tylko.

(...) Kiedyś, kilka lat temu kiedy ekipy się formowały lub ich nie było to faktycznie każdy chciał mieć czystą kartę wszędzie i u każdego bo nie wiadomo co się wydarzy na kolejnym świecie. Natomiast teraz nie ma takiej potrzeby, bo są kółka wzajemnej adoracji, pewne ekipy się nie lubią i raczej skazane są na walkę na kolejnych światach więc po co sobie utrudniać grę. (...).

Nie wiem co sądzicie na ten temat, zapraszam do dyskusji bo może ktoś ma inne zdanie :)

Ogólnie zgadzam się z Tobą, aczkolwiek jest coś na co trzeba zwrócić uwagę. Od jakiegoś czasu można zaobserwować, że grepo nawiedziła stagnacja. Ekipy są w miarę ukształtowane, jedni się lubią inni nie, powstały kółka wzajemnej adoracji. W tym wszystkim brakuje świeżego powiewu. Kogoś nowego. Pojawiają się nowi gracze. Biorą się za budowanie sojuszy, ale z braku doświadczenia szybko padają i nie mogą zaistnieć. W ostatnim czasie praktycznie tylko Liskom z Olousa udało się stworzyć coś od zera na poziom pozwalający na równą grę z topką Grepo.
Byłeś też świadkiem zamieszania na tym świecie. Tam uwidoczniło się to bardzo mocno. Ma się takie wrażenie że wszystko co nowe należy rozwalić zlikwidować i odpisać w sukcesach swojego sojuszu. Pytanie czy my, bardziej doświadczeni gracze nie powinniśmy zadbać o to aby ten świeży powiew pojawił się. Być może to zmieniłoby podejście części graczy, być może narzucając nowym pewne standardy udałoby się wprowadzić od nowa pewne twarde zasady. Już nie słyszelibyśmy "my starosystemowcy to mieliśmy zasady" :D Oczywiście nic nie mam do starosystemowców, co najwyżej szacun za trudniejszą wersję grepo. Może za 2-3 lata na grepo byłoby inaczej. Ale nie. Wolimy własny grajdołek, migracje graczy pomiędzy sojami. Już nie wiadomo kto komu doradza i kretuje.
 
Ogólnie zgadzam się z Tobą, aczkolwiek jest coś na co trzeba zwrócić uwagę. Od jakiegoś czasu można zaobserwować, że grepo nawiedziła stagnacja. Ekipy są w miarę ukształtowane, jedni się lubią inni nie, powstały kółka wzajemnej adoracji. W tym wszystkim brakuje świeżego powiewu. Kogoś nowego. Pojawiają się nowi gracze. Biorą się za budowanie sojuszy, ale z braku doświadczenia szybko padają i nie mogą zaistnieć. W ostatnim czasie praktycznie tylko Liskom z Olousa udało się stworzyć coś od zera na poziom pozwalający na równą grę z topką Grepo.
Byłeś też świadkiem zamieszania na tym świecie. Tam uwidoczniło się to bardzo mocno. Ma się takie wrażenie że wszystko co nowe należy rozwalić zlikwidować i odpisać w sukcesach swojego sojuszu. Pytanie czy my, bardziej doświadczeni gracze nie powinniśmy zadbać o to aby ten świeży powiew pojawił się. Być może to zmieniłoby podejście części graczy, być może narzucając nowym pewne standardy udałoby się wprowadzić od nowa pewne twarde zasady. Już nie słyszelibyśmy "my starosystemowcy to mieliśmy zasady" :D Oczywiście nic nie mam do starosystemowców, co najwyżej szacun za trudniejszą wersję grepo. Może za 2-3 lata na grepo byłoby inaczej. Ale nie. Wolimy własny grajdołek, migracje graczy pomiędzy sojami. Już nie wiadomo kto komu doradza i kretuje.
Pamiętajmy jednak, że Liski to jednak gracze z bagażem doświadczenia w grze więc ekipa zbudowana od zera ale nie przez zera (mam na myśli doświadczenie, kiedyś sojusze budowali ludzie nowi na grze stąd moja poprzednia wypowiedź). Bardzo mi zaimponował sojusz Calradia na Emporionie gdzie faktycznie bardzo doświadczeni gracze przez długi okres grali na uboczu i uczyli grania ludzi będących pierwszy raz na grepolis. Co do twojej propozycji to w nią bardzo mocno wątpię. Czemu? A no dlatego, że wystarczy jeden sojusz który raz by się z tego wyłamał a reszta od razu by stwierdziła "skoro oni mogą to my też" i poszłoby w łeb to wszystko. Myślę, że teraz idzie to w kierunku: improvise, adapt, overcome.
 
Nie no gościu brawo! xDDD inaczej nie da się tego skwitować... Naprawdę Sisi próbuje was tutaj jakoś tłumaczyć i sprawić żebyście zachowali twarz po pewnych gafach które strzeliło u was parę osób a Ty takie rzeczy gadasz xD

Brawo! Sami pod sobą dołki kopiecie... oby tak dalej ;)
Gościu nie jestem z żadnej strony tego serwera, ale krety zawsze są i będą więc może czas skończyć płakać i lepiej dobierać kolegów skoro ktoś was sprzedaje od tak
 
Ogólnie zgadzam się z Tobą, aczkolwiek jest coś na co trzeba zwrócić uwagę. Od jakiegoś czasu można zaobserwować, że grepo nawiedziła stagnacja. Ekipy są w miarę ukształtowane, jedni się lubią inni nie, powstały kółka wzajemnej adoracji. W tym wszystkim brakuje świeżego powiewu. Kogoś nowego. Pojawiają się nowi gracze. Biorą się za budowanie sojuszy, ale z braku doświadczenia szybko padają i nie mogą zaistnieć. W ostatnim czasie praktycznie tylko Liskom z Olousa udało się stworzyć coś od zera na poziom pozwalający na równą grę z topką Grepo.
Byłeś też świadkiem zamieszania na tym świecie. Tam uwidoczniło się to bardzo mocno. Ma się takie wrażenie że wszystko co nowe należy rozwalić zlikwidować i odpisać w sukcesach swojego sojuszu. Pytanie czy my, bardziej doświadczeni gracze nie powinniśmy zadbać o to aby ten świeży powiew pojawił się. Być może to zmieniłoby podejście części graczy, być może narzucając nowym pewne standardy udałoby się wprowadzić od nowa pewne twarde zasady. Już nie słyszelibyśmy "my starosystemowcy to mieliśmy zasady" :D Oczywiście nic nie mam do starosystemowców, co najwyżej szacun za trudniejszą wersję grepo. Może za 2-3 lata na grepo byłoby inaczej. Ale nie. Wolimy własny grajdołek, migracje graczy pomiędzy sojami. Już nie wiadomo kto komu doradza i kretuje.

Miałem waszego powstawia wątpliwą przyjemność doświadczyć :(

I nie ma się co dalej nad tym rozwodzić bo Lisy po prostu narzucił wszystkim po kolei takie tępo że nie wyrobiliśmy. I osiągnęli to bez żadnych brudnych rzeczy jakie się teraz zarzuca śpiochom.

Byłem tam czerwony dla nich, a oni dla mnie więc były zgrzyty z jednej i drugiej strony. Zrobili roboty i już gratulację im składałem więc się powtarzać nie będę ;)

Ale jak sam napisałeś "potrzebny świeży powiew ale z braku doświadczenia nie mogą się najczęściej rozwinąć"

Jeśli coś ma się zmienić to taki doświadczone osoby jak wy - dowódcy własnych ekip musicie zacząć coś zmieniać. Samo się nic nie zrobi a zwalanie że inni to, inni tamto albo że poczekamy na nowych to oni może coś zmienią to nic nie da :rolleyes:

Sami musicie dać przykład innym, młodym i nowym osobom. Pomimo że nie pamiętam żebym odwalał chamówę (no czasem na forum mnie ponosi) ale odkąd tu jestem spotykam się z tekstami "z tym nie zagram", "tego nie lubię" albo ze szpiegami czy innymi tego typu zagrywkami.

Jeśli coś ma się zmieni to ktoś musi zacząć działać. Nie zaraz, nie jutro tylko TU i TERAZ.

To chyba wszystko i życzę wszystkim miłego dnia :cool:
 
Pamiętajmy jednak, że Liski to jednak gracze z bagażem doświadczenia w grze więc ekipa zbudowana od zera ale nie przez zera (mam na myśli doświadczenie, kiedyś sojusze budowali ludzie nowi na grze stąd moja poprzednia wypowiedź). Bardzo mi zaimponował sojusz Calradia na Emporionie gdzie faktycznie bardzo doświadczeni gracze przez długi okres grali na uboczu i uczyli grania ludzi będących pierwszy raz na grepolis. Co do twojej propozycji to w nią bardzo mocno wątpię. Czemu? A no dlatego, że wystarczy jeden sojusz który raz by się z tego wyłamał a reszta od razu by stwierdziła "skoro oni mogą to my też" i poszłoby w łeb to wszystko. Myślę, że teraz idzie to w kierunku: improvise, adapt, overcome.
Super, że ktoś to zobaczył i docenił. Akurat grałem tam z Nimi. I chętnie bym z tą ekipą jeszcze pograł.
 
no tak, nie sprawdziłem czy grasz czy nie, ale mem wciąż pasuje, ponieważ bez sensu jest twoja wypowiedź.
Jak mamy lepiej dobierać graczy jeśli ich nie znamy? Na tym polega granie z randomami, nowymi ludźmi, że albo będzie to ktoś dobry i warty współpracy albo okaże się że to kret
 

DeletedUser32698

Guest
no właśnie, grasz z randomami bez ekipki to nie dziw się ze może być kret, im bardziej kogoś znasz tym mniejsza szansa na to?? może tak kalkulacja?
Czyli kalkulacja jest taka, że nowi gracze mają się pałętać gdzieś na obrzeżach albo ewentualnie robić za farmy czy rozbudowywać miasta gotowe do przejęcia. Bo w porę nie znaleźli "ekipki"? Jak ma się sprawdzić czy dany gracz jest coś warty? To jest właśnie ta mentalność o której są posty na górze. Kret może być i ja się nie dziwie, pytanie czy się skorzysta z jego usług.
 

DeletedUser22129

Guest
Ogólnie zgadzam się z Tobą, aczkolwiek jest coś na co trzeba zwrócić uwagę. Od jakiegoś czasu można zaobserwować, że grepo nawiedziła stagnacja. Ekipy są w miarę ukształtowane, jedni się lubią inni nie, powstały kółka wzajemnej adoracji. W tym wszystkim brakuje świeżego powiewu. Kogoś nowego. Pojawiają się nowi gracze. Biorą się za budowanie sojuszy, ale z braku doświadczenia szybko padają i nie mogą zaistnieć. W ostatnim czasie praktycznie tylko Liskom z Olousa udało się stworzyć coś od zera na poziom pozwalający na równą grę z topką Grepo.
Byłeś też świadkiem zamieszania na tym świecie. Tam uwidoczniło się to bardzo mocno. Ma się takie wrażenie że wszystko co nowe należy rozwalić zlikwidować i odpisać w sukcesach swojego sojuszu. Pytanie czy my, bardziej doświadczeni gracze nie powinniśmy zadbać o to aby ten świeży powiew pojawił się. Być może to zmieniłoby podejście części graczy, być może narzucając nowym pewne standardy udałoby się wprowadzić od nowa pewne twarde zasady. Już nie słyszelibyśmy "my starosystemowcy to mieliśmy zasady" :D Oczywiście nic nie mam do starosystemowców, co najwyżej szacun za trudniejszą wersję grepo. Może za 2-3 lata na grepo byłoby inaczej. Ale nie. Wolimy własny grajdołek, migracje graczy pomiędzy sojami. Już nie wiadomo kto komu doradza i kretuje.
Na jesień ruszają koksy Pana kuli. Bezwzględna dyktatura i twarda ręka uczyni moich ludzi zwycięzcami świata :) XD
 
Czyli kalkulacja jest taka, że nowi gracze mają się pałętać gdzieś na obrzeżach albo ewentualnie robić za farmy czy rozbudowywać miasta gotowe do przejęcia. Bo w porę nie znaleźli "ekipki"? Jak ma się sprawdzić czy dany gracz jest coś warty? To jest właśnie ta mentalność o której są posty na górze. Kret może być i ja się nie dziwie, pytanie czy się skorzysta z jego usług.
nie w tym rzecz, tylko trzeba sobie taką ekipę ukształtować poprzez wspólnie spędzone światy i nie powinno być problemu z kretami, a wałkowanie ciągle o kretach jest dość nudne jak dla mnie i trzeba się z tym pogodzić,
 
Jeśli coś ma się zmienić to taki doświadczone osoby jak wy - dowódcy własnych ekip musicie zacząć coś zmieniać. Samo się nic nie zrobi a zwalanie że inni to, inni tamto albo że poczekamy na nowych to oni może coś zmienią to nic nie da :rolleyes:
Sami musicie dać przykład innym, młodym i nowym osobom. Pomimo że nie pamiętam żebym odwalał chamówę (no czasem na forum mnie ponosi) ale odkąd tu jestem spotykam się z tekstami "z tym nie zagram", "tego nie lubię" albo ze szpiegami czy innymi tego typu zagrywkami.
Zrobiliśmy krok w tym kierunku. Zaprosiłem do soja takiego młodego-gniewnego. Kierował swoim sojuszem, pisałem z nim trochę, motał się z decyzjami. Podjął decyzję o przejściu. Napisałem mu, że ma słuchać, obserwować i pytać. Napisałem, mu również że mam nadzieję iż za 2 lata pokona kierowany przeze mnie sojusz. To będzie nagroda za ten czas nauki.
Niestety jak rozpoczął się nowy świat zwiał zostawiając bez słowa swoje wioski. To jest akurat zły przykład będący w sprzeczności z moimi wywodami, ale od czegoś trzeba zacząć. Być może następny wykorzysta swoją szansę.
 
Do góry