Sytuacja na świecie Apollonia

Kuba, Ty mi tak nie rób z zaskoczenia, bo się chciałam kawą udławić jak przeczytałam rano że cudaki buduję

Teraz pół okolicy będzie do mnie pisać


Początek wojny był raczej wyrównany. Akcje z obydwu stron, ładne obrony i utrata jakichś pojedynczych wiosek. Nic wielkiego się nie działo - ot, wojna w przygranicznym pasie. A później, co nasza akcja to jakiś gracz nie wytrzymywał presji i szaraki. Duże konta. I epidemia urlopów.
Nie wiem, co się tam takiego działo - ale patrząc z drugiej strony, to w równej mierze o wyniku wojny zadecydowały nasze ataki, jak i chaos u przeciwnika.
My się bić lubimy i umiemy
zabrać nam wioski trudno, bo panujemy nad deffem ale mam wrażenie że Sigma sama sobie chyba najbardziej zaszkodziła w tej wojnie. I dyplomacja nie jest żadnym wytłumaczeniem, bo to nie dyplomacja gra, tylko aktywni gracze. Siła na początku starcia była porównywalna, a reszta to kwestia tego jak się ten potencjał wykorzystało.
 
Wojna jak wojna, po co drążyć temat.:)
Do zamknięcia świata jeszcze daleko, więc dopóki przeciwny sojusz się nie rozwiąże lub nie zniknie z mapy to walka trwa dalej:)
Na podsumowania to przyjdzie czas jak się serwer zamknie;)
 
A w takiej wojnie najbardziej szkodzi właśnie ta "epidemia urlopów"...sobie jeden z drugim myśli, że ucieknie przed biciem i wróci później. Tylko, że do tego "później". to już może być po sprawie i nie będzie do czego wracać.

A im więcej osób kliknie na raz taki urlop, tym sojusz jest słabszy. A urlopowicze są pilnowani i jak tylko wracają mają ataki zmasowane najczęściej :)
 
Dokładnie :D Większość największych gwiazdorków sigmy na urlopy poleciała po paru akcjach, szacunek za walkę tym co zostali i dalej próbują się bronić [m. in. to kkull] ale pieśni o dyplomacji to zachowaj już dla siebie, bo to jest śmieszne trochę. :p

Siła PIZ, ZIP i AP które był wyniszczone wojną z nami i wami jednocześnie była porównywalna do siły 3 waszych sojuszy + LCN na plecach + te inne już nawet nazwy nie pamiętam, wyleciała mi z głowy.

Daliście d*** i taka jest prawda, ci którzy najwięcej o umiejętnościach krzyczeli pokazali ich totalny brak i wypięli się na sojusz, łoriorek nawet na chwilę się na przerwę światęczną pokazał ale potem pod koniec znów urlop kliknął żeby potem mógł pisać jak tu mu mało miast zabrano xD

Żal mi tylko tej części sigmy która naprawdę chciała grać, a cała reszta śmiechu warta - i mówi wam to noobek.


Aż chciałbym sobie w przyszłości zagrać pod wspólną banderą z tymi, którzy do teraz się trzymają i starają bronić.
 
Lantana:p

P.S. Maniek jak chcesz pogratulować Luckowi za pokonanie Sigmy to już śmiało możesz ( mogłeś i wcześniej ale jeszcze łudziliśmy się licząc na zryw z ich strony). Jeżeli chcesz mu pogratulować wygrania świata to jeszcze jest zbyt wcześnie..
to bylo do przewidzenia :) no nic gratuluje calej ekipie obu stron no i szeryfowi :) jak zwykle wygral i pewnie cudaki to formalnosc
 
Lantana nie zgodzę się do końca. Fakt mogło wyglądać na wyrównane na początku. Strata kilku wiosek wchodziła w grę. Ale nie było możliwości bronić się z każdej strony. Gdzieś musiały paść wioski. Druga sprawa urlopy i szaraki na start pewnej pani która tak się pysznila a z tego co wiem gra chyba nadal na innym świecie.
Co do dyplomacji też swoje zrobiła mamy ataki z każdej strony udane czy nie deffa rozciągają, ogólnie nie spodziewał bym się tak szybkiego obrotu sprawy.
ZiP wygra świat choćby dlatego że reszta sojuszy nawet jeśli nie popiera ich to się boją;)
 
Spodziewałem się więcej po Sigmie, ale rzeczywistość wszystko zweryfikowała. Myślę, że nikomu frajdy nie sprawia przejęcie miasta na czysto, gdy potusek pokazuje, że właściciela miasta nie ma kilka/kilkanaście godzin. Liczyłem na większy opór i dłuższą zabawę, niemniej kilku graczy nadal stawia opór i dosyć fajnie się broni - i za to brawa i szacunek
 
Sigma miała już lekkie problemy przed wojną z PiZ, a teraz rzeczywistość zweryfikowała... W pewnym momencie, licznik urlopów pokazywał już liczbę większą niż 50, do tego kilka osób nieaktywnych i kilka osób, które więcej zaszkodziły Sigmie niż pomogły. Pycha i gwiazdorstwo niektórych osób, doprowadziły Sigmę do tego stanu, niemniej było tam kilka naprawdę zdolnych osób i szkoda, że rozstanie z nimi nastąpiło w takiej atmosferze. A co do dyplomacji, to pewnie dobrze poprowadzona spowolniła proces rozpadu Sigmy, ale jestem pewien, że by nie zmieniła wyniku wojny, no chyba, że byłaby to wojna cały świat VS PiZ :D
 
Wszystko zależy tutaj od osób, które prowadzą dyplomację...ale nie tylko. Szary członek sojuszu też potrafi czasami nieźle namieszać. Sigma przecież na Sparcie grała głównie świetną dyplomacją...także nie jest im to obce.

A aktualnie tak się wygrywa światy...szczególnie te szybkie. Trzeba się dobrze od początku ustawić, rozsądnie wybierać wrogów i można daleko zajechać.
 
Początek wojny był raczej wyrównany. Akcje z obydwu stron, ładne obrony i utrata jakichś pojedynczych wiosek. Nic wielkiego się nie działo - ot, wojna w przygranicznym pasie. A później, co nasza akcja to jakiś gracz nie wytrzymywał presji i szaraki. Duże konta. I epidemia urlopów.
Nie wiem, co się tam takiego działo - ale patrząc z drugiej strony, to w równej mierze o wyniku wojny zadecydowały nasze ataki, jak i chaos u przeciwnika.
Początek był wyrównany bo mierzyliśmy sie tylko z Wami. Przy każdej następnej akcji dołączały z innych stron sojusze, z którymi walczyliśmy wcześniej. Zrobiło się mniej defa, na dodatek pojawiły się "honorowe" szaraki, które spotęgowały chaos i pociągnęły następne szaraczki i urlopy. Nikt Wam umiejętności nie zabiera, więc nie umniejszajcie ich i nam, można sobie pogdybać, ale największą zasługę ma tutaj dyplomacja.
 
niemniej było tam kilka naprawdę zdolnych osób i szkoda, że rozstanie z nimi nastąpiło w takiej atmosferze.
Zdolne osoby jeszcze zostały.. Wy jesteście siłą tego sojuszu. W żargonie motoryzacyjnym jesteście wybitnymi kierowcami a tamci to byli zwykli mistrzowie prostej..
 
Mimo że nie gram tu ale bacznie obserwowałem forum i wiedziałem że Hoopoe nie wytrzyma i coś napisze ;D dawałem 3 dni ale 1 dzień dał radę :p:cool: