Sytuacja na świecie Lapitos

ale Ty nie widzisz różnicy, czy udajesz?
na apoloni, grając w Sigmie, też biłem się do końca mając front z 4 stron (w tym z jednej kasyno) i grając w bardzo małej grupie (max 30 aktywnych). Ale te światy o których pisałeś to cudaki - tam aż do zakończenia budowy jest szansa odwrócić kartę, zbudować jeden, przeszkadzać budować, itd. Więc jest po co grać do końca, nawet broniąc się przed całym światem.
A tutaj - co by nam dało to, że bronili byśmy się jeszcze choćby i pół roku??? daj mi choć pół argumentu proszę
Światy z cudami wygrywa sojusz dobrze zorganizowany z aktywnymi graczami, jeżeli mieliście tylko 30 osób aktywnych to mieliście jakieś 0,00001% szans na zbudowanie jakiegoś cudaka. Z cudami to tak jest do 6/7 poziomów idzie równo potem wychodzi przewaga można się łudzić do końca ale nie ma to sensu zawsze wygrywa faworty
Jak wygrać dominację ? Zebrać jak najwięcej slotów a ciągłe ataki z naszej strony powodowały bardzo duży dopływ pw , wystarczyło wytrzymać graczy mieliście dobrych z topki. Nie ważne gdzie te miasta są ważne że są i moglibyście jeszcze to wygrać. Duża większa szansa niż w cudach
Weteran gdzie ty tu widzisz 30 osób ? Tuptusie miały 100 graczy, dezerterzy też w okolicy 100. Jeszcze mieliście szansę nawiązać współpracę z kichotami kolejna setka graczy. To jest zwykła ucieczka nie żadne wyjście z sytuacji. Uciekając od problemów ich nie rozwiążecie ;)
Kkul pamiętać będą tylko że niestety z tej złej strony ;)
Sigmy bym nie liczyła bo całą grę zrobili na nas jakieś ćwierć akcji.
Front z kasynem tylko z jednej strony.
Było olbrzymie zaplecze deff, było gdzie schować mniej aktywnych, było gdzie klepać birki a każde 10 straconych miast na zachodzie zamienialiśmy na 20 na wschodzie.
Przegraliśmy cuda o włos.
Tak sigma nas tak nie atakował choć 2 graczy siedziało nam na zapleczu u dawali w kość. Były też inne sojusze które nas skubały w czasach akcji kasyna. Nie ten świat nie ma sensu tego roztrząsać. Chcę tutaj tylko pokazać przykłady walki do samego końca nawet jak nie ma cienia szansy
Cudaki nie przegraliśmy o włos, rywal nas zdeklasował

Widać po wpisach że ego wzięło górę. Mogliście oddać władzę osobą którym się chciało i mieli do tego narzędzia np yavusowi ale nie stać było was na takie "poniżenie". Nikt mi nie powie że strzelenie szaraków to jedyne wyjście z sytuacji totalna bzdura. Będą wam to wypominać do ostatnich dni gry w grepo. Gracze których zostawiliście na pastwę losu oraz swoich sojuszników wam tego nie zapomną, będziecie mieć dodatkowych wrogów na kolejnych światach.
Szczerze współczuje to była bardzo zła decyzja

Szacunek dla graczy którzy zostali i dalej chcą kontynuować tą nie równą walkę
 
wszyscy będą pamiętali, że jak tuptusiom nie idzie to uciekają. Jak sparoł normalnie.

No ale jeśli jesteście dumni to gratuluję. Mogę Wam nawet puścić "we are the champions"

Wyjście było. Macie najlpszych offowców, najlepszych deffowców i najbardziej doświadczoną radę. I co, musieliście walnąć szaraki, bo jakiś yavus się na coś nie zgodził, więc wszystko straciło sens? :)

Yavus nigdy by sie nie zgodził na Wasze milion radnych i tygodniowe duperelodywagacje.
Tobie by się przydała gra w śpiochach. Byś zobaczył z drugiej strony jak to wygląda i wiele byś z tego wyciągnął. Mówię to serio i bez sarkazmu.

nie chcę się wdawać w dyskusje bo to w zasadzie już bez sensu. Chociaż wiem, że Wy sobie podyskutować lubicie, to ja jednak z innej szkoły grepolis jestem.....

Mam nadzieję że na kolejnych światach tuptusie będa już miały lidera i jeszcze pokażą, że losy świata umieją rozstrzygać inaczej niż szarakami.
nie wiem, ale się wypowiem.... tylko tak mogę to skomentować. bez urazy

Ci najlepsi ofowcy to albo pokończyli, albo siedzieli już w defie (ja miałem więcej birek niż ogni, choć akurat jestem w ofie turboogórkiem, więc to niereprezentatywne). A to że nasi liderzy skończyli to akurat fakt; dlaczego to pytanie do nich.... ale na pewno nam to nie pomogło.
I wiesz, jedni lubią siedzieć pod butem, byle wygrać świat, ale inni już niekonieczne. Inne typy, inne charaktery.... jak w życiu.... a w śpiochach pewnie mógł bym zagrać, kto wie, może nawet kiedyś będzie mi dane [edit: szaraki definitywnie to przekreślają :( ]
Ale tak czy siak.... nam nie poszło, my przegraliśmy, ale Wy możecie się jeszcze bawić i wykazać. Co Was boli? luźniej się zrobiło. Przecież zawsze można odwrócić losy świata :cool:
 
Ostatnia edycja:
garudoo - jakie 100 osób w tuptusiach? aktywnych (poza urlopami) było niecałe 40 osób. a pozostali nie planowali wracać z urlopów. nie wiem jak to wyglądało u dezerterów, ale szanse na porozumienie tuptuś/ck/dezerterzy zaprzepaściło ego, ale nie nasze ego
i uwierz mi - rada była skora żeby oddać upki.... ale nie było nikogo, kto by chciał wziąć to na siebie, więc to znów takie bajanie
i tak, decyzja była bardzo zła..... ale bardzo zła dla Was, bo skasowaliśmy Wam zabawę. Tyle w temacie
 
Jak będziemy wchodzić szczegóły to u nas pewnie więcej niż 60 aktywnych graczy nie znajdziesz
Zła dla was przekonacie się o tym za jakiś czas ;p My sobie damy radę, jeszcze się na tym świecie pobawimy. Idzie czas letni więc odpowiada nam taki układ na spokojnie sobie dogramy ten świat :)
 
Najśmieszniejsze było to napinanie się. Teksty typu "rozjedziemy was walcem". Jak widać walec nie wyjechał z placu. No i gdzie jest ArtArtysta który karcił na początku swoich ludzi bo przejęli za mało miast w akcji? Musi zmienić opis w profilu, bo już nikt nie będzie pisał o przyjęcie do sojuszu szarych twarzy.
 
Jak będziemy wchodzić szczegóły to u nas pewnie więcej niż 60 aktywnych graczy nie znajdziesz
Zła dla was przekonacie się o tym za jakiś czas ;p My sobie damy radę, jeszcze się na tym świecie pobawimy. Idzie czas letni więc odpowiada nam taki układ na spokojnie sobie dogramy ten świat :)
tyle tylko, że jeśli u Was 60, to to jest nadal: 40 tuptusiów kontra 60 śpiochów, kilkudziesięciu csw i kilkudziesięciu kohorty do pomocy w defie. a nam nikt nie pomagał w ostatnich akcjach i musieliśmy radzić sobie sami w relacji 1 do 4, tak mniej więcej....
 
tyle tylko, że jeśli u Was 60, to to jest nadal: 40 tuptusiów kontra 60 śpiochów, kilkudziesięciu csw i kilkudziesięciu kohorty do pomocy w defie. a nam nikt nie pomagał w ostatnich akcjach i musieliśmy radzić sobie sami w relacji 1 do 4, tak mniej więcej....
Każda decyzja niesie za sobą konsekwencje, prędzej czy później
 
[QUOTE="garudoo, post: 527110, member: 28007"mieliście dobrych z topki. Nie ważne gdzie te miasta są ważne że są i moglibyście jeszcze to wygrać. Duża większa szansa niż w cudach
Tuptusie miały 100 graczy, dezerterzy też w okolicy 100. Jeszcze mieliście szansę nawiązać współpracę z kichotami kolejna setka graczy. To jest zwykła ucieczka nie żadne wyjście z sytuacji. Uciekając od problemów ich nie rozwiążecie ;)
Kkul pamiętać będą tylko że niestety z tej złej strony ;)[/QUOTE]

garudoo ile Tobie zajęła nauka prowadzenia soja (chyba od idalium po niakaję chyba 3 świat wygrałeś) Nie mówię tego złośliwie tylko chyba wiesz że pewnych rzeczy niektórzy muszą nauczyć a niektórzy nie mają predyspozycji.
Niektórym się wydaje że sojusz poprowadzi się sam a tu każda decyzja rodzi konsekwencje a pewnych się już nie odwróci. Za dużo się nawarstwiło, za dużo błędnych decyzji i braku pomysłów na rozwiązania. Każdy najmądrzejszy a atmosfera była taka że tylko palenia czarownic brakowało . Brakło też zwyczajnego zgrania.

Szaraki są słabe zawsze, ale będąc w tym sojuszu było jasne że już nawet normalnie się nie pogra. I tu nie mówię o wygranej ale o normalnej , przyjemnej grze. Graczy odchodzących nikt by nie poprzejmował, kwestia tygodnia dwóch jakbyśmy nie mieli żadnej swojej wyspy . Sojusz się zwyczajnie posypał.
Pewnie nie jedno z nas jest nauczone dostawać po pupie i grac do końca bo nie raz tak rozbiliśmy mimo końcowej przegranej ale pewnych rzeczy nikt nie przeskoczy w końcu nie gramy za karę.
 
Kkull ja nie hejtuje i nie pluje jedem
JA TYLKO STWIERDZAM FAKTY!
Kasyno Upadło!!! I to bardzo nisko bo nawet nie potraficie powalczyć do końca
Śmiech na całe grepo
I bardzo chętnie wysmieje was prosto w twarz w realu na jakimś spotkaniu grepo maniaków :)
 
[QUOTE="garudoo, post: 527110, member: 28007"mieliście dobrych z topki. Nie ważne gdzie te miasta są ważne że są i moglibyście jeszcze to wygrać. Duża większa szansa niż w cudach
Tuptusie miały 100 graczy, dezerterzy też w okolicy 100. Jeszcze mieliście szansę nawiązać współpracę z kichotami kolejna setka graczy. To jest zwykła ucieczka nie żadne wyjście z sytuacji. Uciekając od problemów ich nie rozwiążecie ;)
Kkul pamiętać będą tylko że niestety z tej złej strony ;)
garudoo ile Tobie zajęła nauka prowadzenia soja (chyba od idalium po niakaję chyba 3 świat wygrałeś) Nie mówię tego złośliwie tylko chyba wiesz że pewnych rzeczy niektórzy muszą nauczyć a niektórzy nie mają predyspozycji.
Niektórym się wydaje że sojusz poprowadzi się sam a tu każda decyzja rodzi konsekwencje a pewnych się już nie odwróci. Za dużo się nawarstwiło, za dużo błędnych decyzji i braku pomysłów na rozwiązania. Każdy najmądrzejszy a atmosfera była taka że tylko palenia czarownic brakowało . Brakło też zwyczajnego zgrania.

Szaraki są słabe zawsze, ale będąc w tym sojuszu było jasne że już nawet normalnie się nie pogra. I tu nie mówię o wygranej ale o normalnej , przyjemnej grze. Graczy odchodzących nikt by nie poprzejmował, kwestia tygodnia dwóch jakbyśmy nie mieli żadnej swojej wyspy . Sojusz się zwyczajnie posypał.
Pewnie nie jedno z nas jest nauczone dostawać po pupie i grac do końca bo nie raz tak rozbiliśmy mimo końcowej przegranej ale pewnych rzeczy nikt nie przeskoczy w końcu nie gramy za karę.[/QUOTE]

Tak chwilę to zajęło, zawsze byłem mega zaangażowany i dostałem uprawnienia choć nie bardzo umiałem je wykorzystać. Dopiero od Eubea miałem wpływ od początku do końca na sojusz
Rozumiem że atmosfera siadła tylko wytłumacz mi to że gracze tuptusiów grają w jednym sojuszu na nowym świecie :D
 
Kkull ja nie hejtuje i nie pluje jedem
JA TYLKO STWIERDZAM FAKTY!
Kasyno Upadło!!! I to bardzo nisko bo nawet nie potraficie powalczyć do końca
Śmiech na całe grepo
I bardzo chętnie wysmieje was prosto w twarz w realu na jakimś spotkaniu grepo maniaków :)
nie płacą mi za to, ale pobawię się w pedagoga (ale za free jest tylko jedna porada :cool: )
powyższym wpisem potwierdziłeś, że jesteś nikim więcej niż zwykłym hejterem :) a dlaczego? bo zamiast cieszyć się z sukcesu, to satysfakcje sprawia Ci czyjaś porażka. jest taka powiedzenie trafnie określające polskie przywary: *uj że moja krowa daje dużo mleka, ważne, że sąsiadowi krowa zdechła :D
 
Rozumiem że atmosfera siadła tylko wytłumacz mi to że gracze tuptusiów grają w jednym sojuszu na nowym świecie :D
Ja nie odpowiadam za innych graczy tuptusiów , sama kończę. Część poszła, wielu zostało i wielu kończy na długo. Nawet nie wiem kto tam polazł, na bank nie wszyscy kończący.

Tak chwilę to zajęło, zawsze byłem mega zaangażowany i dostałem uprawnienia choć nie bardzo umiałem je wykorzystać. Dopiero od Eubea miałem wpływ od początku do końca na sojusz
Tupki bez MG to są zwyczajni gracze jakich wielu na grepo. To samo tyczy wszystkich innych (Śpiochów bez Ciebie , Sihu bez Dr4gunova itp. ) Tego się nie przeskoczy.
 
W moim odczuciu Lapitos jest światem o wiele bardziej wymagającym niż Eubea. NZ do tego świata przygotowało się solidniej od reszty. To właśnie zaprocentowało i przełożyło się na sukces. W imieniu CK gratuluje koalicji przeciwnej skuteczności i konsekwencji w działaniu. My jako sojusz staraliśmy się stawić jak największy opór i nie oddawać zbyt łatwo wiosek. Nasze działania jak widać okazały się mało wystarczające. Mimo przegranej widzę dużo pozytywów. Przede wszystkim osoby, które tworzyły nasz sojusz oddały tu dużo serca, grały świetnie, wiem że zawsze mogliśmy na nich liczyć. To jest bardzo budujące i bardzo im dziękuję za grę. Raz jeszcze gratuluję przeciwnikom:)
 
Mnie najbardziej dziwi ,że na tym forum dorośli ludzie wytykają sobie błędy albo tłumaczą się jakiemuś lolkowi typu tomekru. Ten ostatni nawet odgraża się co by zrobił w realu :) ...dziecko ile Ty masz lat ?

Śpiochy pozamiatali i koniec tematu . Należała im się wygrana i koniec tematu. Toć ktoś musi przegrać a wygrać mógł ktoś.

Gratulacje a reszta wyciągać wnioski , nie kłócić się ,przemyśleć i sprężyć poślady :)

P.S To był mój pierwszy świat na którym zagrałem deffem i miałem przyjemność gościć i w Tuptusiach i Dezerterach . Jest moc i macie super ekipy ale trochę brak chęci ...do wspólnej gry a szkoda.
 
Ja to bym raczej mimo wszystko nazwal to co pokazali tutaj Tuptusie syndromem wypalenia. I Spiochy nie maja sie co tak cieszyc , Was tez to czeka. W koncu odechce sie Wam chciec. Bedziecie mysleli, ze swiat sam sie wygra bo na nim jestescie. I bedzie to samo co tutaj z Tuptusiami. U nich to juz bylo widac na Hermonessie tylko tam nie bylo takich ktorym sie bardziej chcialo, jak Spiochom tutaj.
 
Ostatnia edycja: