1. Witaj na forum Grepolis!
    Jeżeli jesteś tu nowy(a), zapraszamy do rejestracji i wzięcia udziału w dyskusjach.
    Dismiss Notice

W poszukiwaniu Komnaty Spamu.

Dyskusja w 'GreTime's' rozpoczęta przez użytkownika MaksymRog, 13. Lis 2016.

Poleć tę stronę

  1. MaksymRog

    MaksymRog

    Dołączył:
    16. Sie 2013
    Wiadomości:
    23
    Docenione treści:
    4
    Dzień dobry. Zapraszam do czytania opowiadania o... hmm jeszcze nie wiem o czym. Historia i pomysł będzie się rozwijać w miarę dodawanych na przemian postów przeze mnie i kogoś, kogo zaprosiłem do zabawy w opowiadanie. Mam nadzieje, że się spodoba, jeśli ktoś jeszcze żyje na tym forum.
    Have fun.


    W poszukiwaniu Komnaty Spamu.



    Rozdział I - dawni znajomi

    Zwykle opowiadania raczą nas wstępem pełnym klimatu - kamraci przy kominku w karczmie planują atak na smoka. Często dzielny wojownik biegnie przez las, ku przeznaczeniu, dzierżąc miecz w ręku. Często gdzieś na wyspie, zbrojni tłuką w mury miasta. Jednak tę opowieść pozbawimy duszy wzniosłych eposów forumowych i zaczniemy ją ot choćby w zwykłym biurowcu. Dobra - może to było małe oszustwo, bo biurowiec nie był taki zwykły. Historia zaczęła się w sztabie generalnym GreTime's. Piękny dziesięciopiętrowy gmach na rogu ulicy Wrześniowej i Marcowej w samym środku pięknego Te. Dzień był jak każdy inny - niby zwykły środek tygodnia w środku lata. Maksym Rog siedział za swoim biurkiem pochylony nad toną arcyważnych dokumentów, rachunków, donosów i wyroków. Z jego biura na najwyższym piętrze budynku rozciągał się niesamowity widok na morze. Niestety nie miał kiedy go podziwiać. Teraz cały jego umysł zaprzątał hałasujący klimatyzator. Nie mógł się na niczym skupić. Z siłą niedźwiedzia uderzył pięścią w stół.
    - Cholera jasna. Alfred - wykrzyczał - Alfred!
    Podwójne, zdobione greckimi sentencjami, dębowe drzwi otworzyły się z leniwym skrzypnięciem. Za nimi stał zgarbiony lokaj ubrany w czarny frak.
    - Tak panie?
    - Czy nie można zrobić do jasnej Ateny coś z tą klimatyzacją? To ciągłe zgrzytanie i charczenie doprowadza mnie do szału. Gdzie ten twój chłoptaś, co go na przyuczki do fachu wziąłeś
    Alfred nie odpowiedział od razu. Szukał odpowiednich słów. Nie było jednak takich, które mogły by satysfakcjonować Maksyma.
    - Zbanowali go trzy dni temu.
    Rog bezsilnie opadł na fotel. Nie miał sił już krzyczeć. Poczuł się w beznadziejnej sytuacji, nie wiedział co myśleć. Niby strata niewielka, ale fakt niezmiernie irytujący. Człowieka przyjmuje do pracy, płaci mu, poświęca czas i środki na rozwój i bah, i koniec. Był człowiek, nie ma człowieka.
    - Za co?
    - Pokłócił się o jakąś głupotę z jakimś randomem. Przyszedł moderator i dał mu ostrzeżenie. - Lokaj zdjął okulary i zaczął je nerwowo czyścić, niby znajdując na szkle jakieś zabrudzenie. - Wie pan, młode to było, to i głupie jeszcze - kontynuował. - W tym napływie żółci, to i moderatorowi naubliżał.
    - Rozumiem. No nic. Szkoda straty. - Machnął ręką odprawiając Alfreda. - Proszę cię zrób coś z tym hałasem w wolnej chwili - dodał już zupełnie spokojnie. - Ja tymczasem zrobię sobie przerwę i wyjdę na papierosa.
    - Jedna sprawa panie jeszcze została.
    - Tak?
    - Przed drzwiami czeka jakaś dama. Mówi, że rzecz wagi najpilniejszej ma do pana.
    Rog zmarszczył brwi. Kto to mógł być, nie był przecież z nikim umówiony, a w tym interesie nie zjawiało się niezapowiedzianym. Pomyślał, że przez ten klimatyzator i tak nie będzie mógł dziś pracować, więc skinął głową na znak, by wprowadził nieznajomą. Alfred zgiął się w ukłonie, zwrócił się w kierunku drzwi i machnął zapraszająco ręką. W progu pojawiła się ona. Maksym w pierwszej chwili miał wrażenie, że poraził go sam Zeus.
    - Panie to jest panna L...
    - Londi - dokończył wstając zza swojego biurka.
    Kobieta podeszła bliżej z diabelskim uśmieszkiem na twarzy i powiedziała:
     
    Shannqa lubi to.
  2. londi

    londi

    Dołączył:
    27. Wrz 2012
    Wiadomości:
    2.715
    Docenione treści:
    135
    - Właściwie to już nikt się tak do mnie nie zwraca, od pewnego czasu ludzie mówią do mnie inaczej.
    Po chwili namysłu przybyszka spogląda w stronę Maksyma i odpowiada:
    -Witaj nieznajomy. Kopę lat się nie widzieliśmy. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomniałeś jeszcze? Swoją drogą masz miłego pracownika.
    Maksym odpowiadając przecząco na pytanie zaprasza swojego gościa na kawę. Kobieta przyjmuje zaproszenie i zaczyna opowiadać Rogowi co u niej słychać od czasu kiedy ostatnio się widzieli. W pewnym momencie urywa swoją opowieść i zadaje Maksymowi pytanie:
    A co u Ciebie stary przyjacielu? - chyba mogę Cię tak nadal nazywać?
     
  3. MaksymRog

    MaksymRog

    Dołączył:
    16. Sie 2013
    Wiadomości:
    23
    Docenione treści:
    4
    Nastała chwila ciszy. W pokoju roznosił się intensywny zapach kawy. - Wspaniały aromat - pomyślał Maksym, po czym odpowiedział na pytanie:
    - Oczywiście. - Rozłożył jowialnie ramiona w przyjacielskim geście. - Chyba nie masz wątpliwości. Szczególnie po ostatniej akcji w Erk..
    - Stop! - Londi niemal nie wypluła zawartości swojej filiżanki. - Przecież... - Wskazała palcem w kierunku góry.
    MaksymRog chwile stał nie rozumiejąc nic z tego gestu.
    - Aaa! - Zaskoczyły trybiki - Nie, nie - dodał z rozbawieniem. - Widzisz moja droga, jakby tu... Są takie miejsca, w które nawet moderatorzy się nie zapuszczają. Nie ma możliwości, żeby nas słyszeli. Oni - Również wskazał palcem ku górze - nazywają GreTime's "Projektem Zawieszonym" i zapomnieli o nim na amen, nie podejrzewając nawet o istnieniu podziemia. Nie mówiąc już nic o zaglądaniu tutaj. - Rog oparł łokcie na blacie biurka i złożył dłonie w nadający inteligentny w jego mniemaniu wygląd. - Ten cudowny wieżowiec w którym jesteśmy, powstał przecież pod samym ich nosem, a i tak go nie zauważyli.
    - Ciekawe, ciekawe, albo podejrzane. Więc?
    - Co więc? - Maksym znów nie popisał się rozgarnięciem
    - Więc co u ciebie przyjacielu?
    - Czytałaś list. Od pewnego czasu planuję, no wiesz... Komnata...
    Więc mówisz, że mamy zamiar zrobić to jeszcze raz?
    Oboje się roześmieli.
    - A jakże by inaczej moja droga. Jakże by inaczej.
    Wiedzieli, że nie będzie już tej drogi odwrotu.
     
  4. londi

    londi

    Dołączył:
    27. Wrz 2012
    Wiadomości:
    2.715
    Docenione treści:
    135
    - Skoro tak mówisz, to jestem do usług - odpowiedziala Londi mając na twarzy swój diabelski uśmiech, dodając - a czy Twoje plany już są dopięte na ostatni guzik?
    Maksym stwierdził, że musi dopracować kilka rzeczy i poczekać na odpowiedzi kilku znajomych, ale jest już coraz bliżej podzielenia się dokładnymi ustaleniami z innymi. Londi spytała Maksyma, czy skoro już jest, to nie może mu w jakiś sposób pomóc?
    - Dzisiaj czas na odpoczynek i trochę zabawy, w końcu przebyłaś niekrótką drogę, by tutaj dotrzeć - Rzekł Rog
    - Co Ty na to w takim razie, by wyjść dziś pozwiedzać okolice i zobaczyć co zmieniło się w ostatnim czasie? - spytała Londi
    - Czemu nie? Odkąd powstał ten biurowiec sam nie mam czasu, by wyjść do ludzi.
    Po kilkunastu minutach Maksym wraz z Londi ukończyli picie swoich kaw i zaczęli szykować się do wyjśćia.