Sytuacja na świecie Paros

Boze, ja to przeczytalem, kto mi odda te 5 minut zycia...
Eh, ze Ci sie chcialo to pisac, zeby sie wytlumaczyc tyle czasu po cudach :/
 
Widać zostałem wywołany do tablicy. Nie chciałem to już nic pisać bo po co robić z [***]. Od tamtego czasu trochę zmądrzałem ale pewne swoje wartości podtrzymam. Ach.. Zaproponowałem Ci przejście do nas po tym jak zrobiliśmy jedną akcję na Ciebie. 3/4 Twojego sojuszu już była pogodzona z porażką. Starałem Ci się wytłumaczyć pomimo że moje pismo jak i przekaz był do D. że jesteś dobrym graczem. Starałem się Ciebie przekonać abyś jeszcze z nami powalczył. Zgodziłeś się... Potem jak mówisz nic się nie odzywałeś, grałeś swoje i było super ;) Zagrałem dosyć nieczysto ale byłem zmęczony tym wszystkim co zrobiłem dla sojuszu. Mimo że nie byłeś od samego początku ja byłem. Poprowadziłem te pierwsze wojny, puszczałem massy wraz z pomocą, czyściłem forum, starałem się ustanawiać pakty. A czy ktoś mi za to podziękował? ,, Dziękuje EliaSS za to co robisz'' Jakoś sobie nie przypominam. Ale dobra, szedłem dalej z sojuszem wygrywaliśmy kolejne wojny. Pierwszy napisałem do guzitso co uważają na temat koalicji. Wiedziałem że są w ciężkiej sytuacji. W niektórych akcjach na nich pomogliśmy im w obronie. Nagle coś się we mnie złamało i postanowiłem zagrać chamsko, bezwzględnie. Już wtedy poznałem gracza : kamsob. Wraz z nim postanowiliśmy że już do końca uprzykrzymy wam życie. Napisałem do zygi co na ten temat uważa. Pogadaliśmy na ts'ie. Zależało im bardziej na miastach kamsob'a. Wiadomo były to miasta w centrum ''osiedla'' Bogów. Szybka akcja= Bogowie nie mają gdzie budować cudów. Wy jako misie mieliście wszystko co dobre. Potrzebowaliście tylko typa który pokieruje waszymi wyspami pod cuda. Ja postanowiłem te kilkanaście palików. Potem wiadomo jak to się potoczyło. Niestety kamsob z powodu braku czasu postanowił zakończyć gierkę. Ja zostałem sam :( Jako że też dużo czasu nie miałem, mało co grałem. Świat niby wygrałem ale nie czuję się zbyt z tym dumnie. Poznałem spoko ludzi. Nie mam do zygi żadnych problemów że mnie nie wziął na nowy świat. Zagrałem słabo i wszystko zrozumiałem. Tyle ode mnie ;)
 
Ostatnia edycja:
Zaproponowałem Ci przejście do nas po tym jak zrobiliśmy jedną akcję na Ciebie. 3/4 Twojego sojuszu już była pogodzona z porażką.
3/4 sojuszu. Sojusz osób 17, nieaktywnych 10 i to nie była jedna akcja tylko tygodnie byłem w defensywie, że ludzie się pogodzili z porażką o tym mnie mówiono. Ja nie chciałem grać na tym swiecie i byście mnie rozebrali do ostatniej wioski, bo już wszyscy jechali na oparach i mieli dość klinowania, bo tak tylko mogłem się bronić. Namówili mnie do tej fuzji musiałem się zgodzić za udzieloną pomoc.
Starałem się Ciebie przekonać abyś jeszcze z nami powalczył. Zgodziłeś się... Potem jak mówisz nic się nie odzywałeś, grałeś swoje i było super
Zastanawiałem się nad Dywersją lub opuszczeniem świata.
Zagrałem dosyć nieczysto ale byłem zmęczony tym wszystkim co zrobiłem dla sojuszu. Mimo że nie byłeś od samego początku ja byłem. Poprowadziłem te pierwsze wojny, puszczałem massy wraz z pomocą, czyściłem forum, starałem się ustanawiać pakty. A czy ktoś mi za to podziękował? ,, Dziękuje EliaSS za to co robisz'
Dowodzenie to kwestia inteligencji, wiarygodności, sprawiedliwości, odwagi i autorytetu.
Tam była rada bez wiedzy, popełnionych zostało mnóstwo błędów na początkowym etapie gry, a naprawiane były za późno.
Możliwe, że ich ciągnąłeś wcale w to nie wątpie, ale sam się wdrapałeś do rady zapewne.

. Wy jako misie mieliście wszystko co dobre. Potrzebowaliście tylko typa który pokieruje waszymi wyspami pod cuda. Ja postanowiłem te kilkanaście palików. Potem wiadomo jak to się potoczyło.
skakłeś do bogów w te i we wte - jak mówisz może się zmęczyłes więc dalej sobie kierowali sojuszem sami.
Przypadkiem coś zauważyłem i powiedziałem no ten Elias po powrocie chyba dostępu do Rady, nie powinien dostać.
Zaczeli coś tam tworzyć dziwnego mówię eh, a co mi tam pomogę. Dla mnie te masówki były do rozwiązania w trybie pilnym, ale gracze wykonywali zarządzenia więc była szansa ratunku do momentu -palikowania.
Jako że też dużo czasu nie miałem, mało co grałem. Świat niby wygrałem ale nie czuję się zbyt z tym dumnie. Poznałem spoko ludzi.
Miśki tez wielbili cie sympatia serce im złamałes he he he...
Chciałes wygrać świat i wygrałeś poszedłeś do celu po trupach zostawiając mi jakiegos kelina czy innych farfocli co krecili. Ty wygrałeś świat ucierpieli niewinni np. andzcool czy Kamieniaczek do grepolis już nigdy nie wrócą, bo kojarzy im się tylko z tym, a starali się oj starali... dużo poświęcali czasu na początku gry.

Nie ważne było mineło.
Nie wielu jest gotowych do walki, za to bardzo wielu gotowych na to, że walczyć będą inni... Miśkami kierować Ci się nie chciało, Bogowie tracili dobrych graczy i wbiłeś gwóźdź do trumny, ale nie misiom tylko Bogom bo to oni prowadzili walkę o ten świat.
Ze względu na ilości szaraków koalicja Za chwilę... wygrałaby świat tak czy siak, ale może byłoby to trudniejsze
 
hehe a tu jeszcze coś się dzieje? dalej spory i waśnie :p zrobił jak zrobił dla mnie totalne lamerstwo, ale było minęło takich ludzi się pamięta teraz podobna sytuacja na apoloni i też wielu graczy świrowało z różnym skutkiem
 
Długo się zbierałem aby przeczytać co tu Zefir napisał, ale było warto :D Ładny opis, dobrze napisany i ciekawy. Bardzo przyjemnie się czytało historię gracza z drugiego końca świata. Dużo nowych rzeczy się dowiedziałem, kilka zaskoczeń i zwrotów akcji. Było warto. A i zefir zapunktował w moich oczach

5/5
 
Dzieki:)
pozdrawiam
prosze o jeszcze hahah

Za gre dziekuje,za emocje,towarzystwo.
Za to,zes sie nie poddal,Zefir.
Ale szans zes nie mial.
Wszystkim,wszystkiego dobrego-Tym co byli i wybyli,oraz tym co sa i chwale zbijac chca...
Komnata chwaly:)
Wszystkim dziekuje.
 
Za to,zes sie nie poddal,Zefir.
Ale szans zes nie mial.
Dziękuję, Ty zawsze umiesz trafić w sedno możesz mówić mi syzyf

Trzeba mieć niestety trochę
żeby naprawiać radykalne błędy celebrytów.
Szczerze to tutaj mi pomogła garść graczy bez doświadczenia no i ptaku (pozdrawiam Jarek),
No szans, nie było
się wbiłem pod prąd, bez hamulców w jednokierunkową, bo zwierzchnicy mi głupot nagadali, że się nie da..