Sytuacja na świecie Lindos

ech...
skasowałem stare konto. Miałem tu więcej nie wracać i co?
no i lipa wróciłem.

Wszystkie jęczypupy i ludzie których skrzywdziłem swoimi prowokacjami mają swoje 5 minut.
Rzucajcie błotem. Czekam na Wasze cięte riposty w stylu "było nie wracać", "był spokój" albo doktorkowe "czego słupie tu szukasz"

wracając do tematu.
Wróciłem na FO na chwilę. Pewnie zaraz znów zniknę i będzie mi z tym dobrze.
Muszę jednak Wam wszystkim coś powiedzieć.
Jakiś czas temu na FO pochwaliłem się tym, że w skarpetach roi się od kretów.
Wrzuciłem dwa screeny, opisałem kilka rozmów, które odbyli na TS.
Od taka złośliwa zagrywka.

Ta złośliwa zagrywka była bardziej złośliwa niż myślicie.
Otóż to pragnę się przynać, że owego mitycznego kreta nigdy nie było.
Była to celowa zagrywka z mojej strony.
Tak wmówiłem wszystkim skarpetom, że nie mogą sobie ufać.
Celowa, złośliwa, chamska itd zagrywka w skróce czarna dyplomacja.

Czemu? Ano temu, że rzeczywiście kiedyś na TS przyszedł do nas jeden skarpeciarz i troszkę ponarzekał. To i tamto mu się nie podobało.
Opowiedział o 14 botach w skarpetach (came ame coś o tym wie) o zakrapianych imprezach na TS gdzie mieli się ozorem na prawo i lewo.
Dał też dwa screeny dotyczące EC w skarpetach. Tyle go widzieliśmy. Miał swoje powody dla których to zrobił ale nigdy później nic już nie powiedział.

Powiem tak. Miałbym to centralnie gdzieś gdyby nie jeden wpis w tym temacie.
Wpis dotyczył cudów z Retimno i chwaleniem się jak to Oddział Zamknięty znalazł sposób na nas.
Tym sposobem było zbanowanie graczy na cudzie.
Ot zagrywka sojuszu, który był za miękki w uszach do walki to wziął się za kręcenie.

Czytając to zalała mnie krew i stwierdziłem, że uwalę te cuda w skarpetach.
Nie wiem jak duży wpływ miała moja czarna dyplomacja na chęci skarpetek ale powiem tak. Bardzo się cieszę, że skarpety musiały uciekać do wroga, żeby swoje pałacyki zasypać. Jest mi z tym wyjątkowo dobrze i chwalę się tym tu na forum.

Co do samych cudów... no cóż. Cuda cuda i po cudach. Wygrał sojusz złożony w głównej mierze z uciekinierów. Graczy, którzy przegrywali wszystko po kolei. Kolon za kolonem, wyspa po wyspie ich sojusze były rozbijane. Grabki, Skarpety, Husaria, niedobitki Wilków.

I z tego całego towarzystwa żal tylko:
-Mularda bo on na prawdę chciał
-Króla bo jako dyplomata coś ustalił a urażona płeć piękna to storpedowała.

Tak królu... z babą nie wygrasz:p
 
Ostatnia edycja:
tak po za tym to szczerze gratuluję bananon tych cudów.
chcieli, zrobili co należało mają.

Tych chęci brakło w innych ekipach.
Drinki i Kultura nie chciały sypać. Nie w wymaganej do walki na sypanie ilości.
My już swoje cuda przerabialiśmy i nam się po prostu już o nich nawet myśleć nie chce.
Część z nas a i owszem pomagała ale to tylko część.
 
ech...

I z tego całego towarzystwa żal tylko:
-Mularda bo on na prawdę chciał
zal ci Mularda a mieszałeś mu w sojuszu kłamałeś by osiągnąć cel .
żenada ...
szkoda ze Grzegorz jest tak łatwo wierny ....i zaufał tu tylu osoba ...
przez takich ta gra zeszła na psy grac skończyło wiele fajnych osób bo pisali ze wola budować simsy i niż grac z oszustami kłamcami ....
z tego co pamiętam Grzegorz się dogadywał tak i wierzył wszystkim chciał osiągnąć cel....ze wy na cuda mieliście dojść do skarpet tak mu oczy mydliliście ze odejdziecie z drinków i będziecie u nas w skarpetach ,.. szkoda ze takimi kłamstwami niektórzy chcą wygrać świat przez takie zagrania skarpety się rozpadły dołączyły do bananów i wygrały świat razem z bananami i husaria ... co wielu z was sie nie podoba wyzywając ich... bo co bo wygrali a jakby wygrały irony to bysie wtedy pisali jacy jesteście zajebiści ... teraz słysze ze sa jakieś dziwne zagrywki do suporu ze gra sie zawiesiła przy budowie cudów żenada ......
 
Z fo zacząłem korzystać, bo nie mogłem patrzyć na to co wypisujecie. Gdybyśmy wygrali była by cisza z naszej strony :) Tak na prawdę nie było by tej całej awantury na FO gdyby nie te zdarzenia z "błędami" skryptu.
Tak robiliśmy co do nas należy, zbudowali byśmy cuda i większość zrobiła by sobie przerwę :^)
 
Czekaj czekaj. Jakie Wy? Kto mial odejsc i w jakim celu? Zrrszta Mulard od dawna wie ze to byla lipa a nie kret. Post graczu roku nie byl do Ciebie skierowany a do ozetow:)
 
Czekaj czekaj. Jakie Wy? Kto mial odejsc i w jakim celu? Zrrszta Mulard od dawna wie ze to byla lipa a nie kret. Post graczu roku nie byl do Ciebie skierowany a do ozetow:)
napisałeś że szkoda Ci mularda a wstawiles kreta a szanuję jego osobę chciał wygrać świat.. wrzucił trochę tu kasy a ci co im zaufał to go wydymali ... szkoda ... no ale takie życie...
 
no to nie pisz, że "my" bo to nie ja mu obiecywałem gruszki na wierzbie.

Hhahaahah kochanie kiedy te czasy były 3 miesiące temu haha i z czego prawdy jest jakieś 50 % gdyż wbić owszem chciałem nie zaprzeczam,lecz gdy zobaczyłem na liste graczy i liste bobków z którymi miałbym grać to od razu mnie zniechęciło i wolałem zostać jednak przy Swoich niż obrabiać 4 literki dla Szanownej szefowej z własnego sojuszu :*
oj zenuś.
piszesz do kogoś, że bobek... chm. ten ktoś nie musiał uciekać jak Ty przed wrogiem.
Teraz jesteś wielki i wspaniały bo udało się cudaczka zasypać, ale jak zwiewałeś ze skarpet (lub akademii skarpet) to tylko kurz leciał.

bawcie się dobrze.
narazie
 
Rzadko bardzo piszę na forum ogólnym, bo dyskusje sa na ogół oględnie psiząc mało interesujące i sprowadzają się do licytacji kto jest wiekszym słupem lub kto chowa się w bunkrach (jakby to było czyms nagannym).
Gram od samego początku (z roczną przerwą) i obserwuje ewolucję tej gry od czasów wersji 1.X pozbawionej wiekszości obecnie dostępnych udogodnień po stan obecny.
Świat Lindos, na który przyszedłem solo (kończyła się wtedy EC na Geli) traktowałem wówczas jako przerywnik od mozolnego słania i skracania gelowych cudaków.
Przez dłuższy czas stałem z boku zmagań głównych sojuszy, opędzając się od ataków (niezbyt zresztą groźnych) sojuszu Last Ray of Sunchine.
Początkowo świat rozwijał się jak wiekszość ostatnimi czasy. "TeeSowi" stratedzy podzielili strefy wpływów, naobiecywali graczom choragiewkom spokojną egzystencję w zamian za kretowanie i dywersję (Curesy stawiający murki na niebieskiej wyspie i wpuszczający kolony Znaków jest tu najlepszym przykładem). Założyciele (np. Sadoś, Ceiss) mozolnie szykowali sobie miękkie lądowania w Znakach/Drinkach lub Skarpetach. Złotnicy złocili i robili sobie sreenshoty z rankingiem. Świat toczył się zgodnie z oczekiwaniami TS-strategów. Gdy jako pozostałości grabek staneliśmy przed wyborem dołączenia do któregoś z głównych centralnie położonych sojuszy ostatecznie (choć nie jednogłośnie) wybraliśmy PB. Dopiero w PB dowiedziałem się jakie to ostateczne rozwiązanie kwestii Lindos wymyślono na owym TSie. Otóż stratedzy wymyślili tak:
"budujemy (PB i 2DP*) po jednym cudzie, żeby zablokować Skarpety" - przynajmniej taka była wersja oficjalna.
Pomijając już, że watpliwe jest aby gracze chcieli warować przy jednym cudzie jak pies przy budzie to sam pomysł żeby zbudować jeden, po to żeby komuś zrobić na złość jest rodem z piaskownicy.
Zanim era cudów stała się faktem, Skarpety znalazły się w głębokim kryzysie (w tym czasie podejrzewam, że dotknął on wszystkie sojusze ale położenie na froncie z drinkami i bananami, spowodowało, że skutki tego kryzysu były dla nich najbardziej dotkliwe). Stało się jasne, że Skarpety cudów nie wybudują zatem pomysł ich blokowania w sposób oczywisty (jakby powiedział klasyk) się zdezaktualizował.
TS-stratedzy, po burzy mózgów wymyślili PLAN B :
"1. Budują IRONY - przypną blachy, założą korony - zburzą.
2. Budują 2DP* - przypną blachy, założą korony - zburzą
3. Budują Banany - przypną blachy, założą korony - zburzą oops. wczesniej wszyscy wyszarzeli"
Nic dziwnego, że tak wielki sukces naszego Najasniejszego Dyplomaty nie spotkał się z entuzjazmem bananów. Na pytania graczy jakie sa gwarancje, że nie zostaniemy sami na Lindos, i że pzostałe strony będa respektować porozumienie Król odpowiedział "szarakami". I chociaż sam pomysł takiej umowy uwazam za chory to chce oddac sprawiedliwość Kólowi i Jacobowi, że zachowali się fair (mogli złośliwie zrobic to w trakcie EC, bo ich miasta były na wyspach cudakowych). Zatem pomimo tego, że nie podoba mi się styl w jakim Król prowadził sojusz oddaje mu sprawiedliwość, że jst graczem honorowym.
----------------------------------------------------------------
Pierwsza faza cudaków się zakończyła. Piłka jest wciąż w grze i zalezy to tylko od nas czy będziemy się chcieli dalej bawić (szarość Mordulca nie wróży najlepiej niestety). Dla mnie największą satysfakcją, jaka mam z gry na Lindos nie jest "blacha" ale porażka TS-strategów. Może wreszcie wrócimy do czasów, gdy w GREPOLIS grało się na mapie i forum, a nie na TS.
-------------------------------------------------------------------------------
*) 2DP oznacza oczywiście DwaDrinkiPóźniej, a nie jakby ktoś mógł sie spodziewać Drugą Dywizję Piechoty.
-

PS. Jeśli starczy mi zapału opiszę przebieg stawiania cudaków z punktu widzenia PB. Byłoby sympatycznie gdyby zrobił to samo ktoś ze Sztabu Ironów, mielibyśmy reportaż z "obu stron wzgórza"
 
Plan A: faktycznie się nie spełnił.
Plan B: nie wiem skąd wziąłeś. Wiem jedynie o tym, że za naszej koalicji mieliście dolączyć do nas po blaszki. I driny podobnie.
 
Z fo zacząłem korzystać, bo nie mogłem patrzyć na to co wypisujecie. Gdybyśmy wygrali była by cisza z naszej strony :) Tak na prawdę nie było by tej całej awantury na FO gdyby nie te zdarzenia z "błędami" skryptu.
Tak robiliśmy co do nas należy, zbudowali byśmy cuda i większość zrobiła by sobie przerwę :^)
Co to za błędy skryptu o których mowa?
 
Szkoda, że Mulard odszedł. Tak skarpety nie rozpadłyby się i może oni wybudowaliby cuda. Może ktoś mi podać przyczyny i skutki rozpadnięcia się kilku głównych sojuszy? (np. Grabki, Drinki, Znaki, Skarpety itp.)
 
Grabki się nie tyle rozpadły co nastąpiła dezercja założycieli i rady skuszonych pozorną łatwizną w Skarpetach i Znakach (ceiss, archont). Reszta grała wciśnięta między znaki/drinki, skarpety i banany. Mniej odporni nie wytrzymali presji i poszli do skarpetek, gdzie zresztą też długo nie pograli. Ci co zostali dołączyli do bananów, o czym pisałem wcześniej.
Zresztą system rekrutacji przez wymuszenie (na zasadzie albo do nas albo rozjedziemy), na który modę wprowadziło chyba Hegemonium niespecjalnie się sprawdza. W rzeczywistości sprowadza się do przedłużonej rezerwacji wiosek przyjmowanych delikwentów.
 
Małe wyjaśnienie... jeszcze zanim przyszedłem na ten świat a raczej zanim przyszliśmy warunkiem wspólnej gry było że nie gramy o cudaki. w owym momencie mieliśmy się wyszarzyć ewentualnie przeszkadzać innym w budowie... jednak zaczęło się mówić o jednym cudaku aby mieć pewność gry w offem/deffem. też byłem za budowa jednego cudu... w tym momencie zaczął się powolny koniec soja* - jakby początek końca (z resztą zgodnie z początkowymi ustaleniami). oczywiście pomysł budowy cudaka prysł... istniał także plan fuzji z UK dla celów związanych z EC ale ostatecznie budowa cudów została przez nas olana...

Ale... część graczy zaczęła widzieć że PB wyrosło w tym przypadku na faworyta, no może nie na 7 cudów ale na 4 na pewno. Ci gracze (jak ja) nie mogli się z tym pogodzić i próbowaliśmy pomóc IL by zmienić prognozowany wynik. wyszło jak wyszło...

Podsumowując świat, drinki wypełniły swoje plany z nadwyżką. Co do mojej szarości miała ona być planowo na początku EC, jednak zrobiłem to wyczerpaniu możliwej pomocy dla IL.

jeszcze opisze gwiazdkę * - początek końca sojuszu to niechęć przerabiania miast, nasi offowcy a także deffowcy mieli zbudowane miasta do walki a nie produkcji łask/surowców. minimalnie niskie miasta, z niskim senatem to za duża zmiana... długotrwała i pracochłonna.