Sytuacja na świecie Hermonassa

Linia frontu to linia graniczna M44/54. Niestety sojusz Bez Nazwy znalazl sie po jej niewlasciwej stronie. To nie byla walka frontowa, tylko jatka na podworku Demonow. Ja sie absolutnie nie dziwie temu co tym razem zrobil Kopytko. Powstawial rano do wioch tyle ladu ile mial, nabil tyle PW ile mogl po czym wylaczyl komputer i niech biora. Poprzednim razem cudowal , klinowal , a to sie na nic zdalo. A akcja nie miala takiego wymiaru jesli chodzi o niego. Teraz tez nie wybronil by nic. Czyli po prostu bylaby to strata nerwow i czasu. Ma wiochy oddalone od frontu wiec rozbiorka nie grozila. Jego i sojusz mogl uratowac, w jakims stopniu tylko Sojusz Smierci, ale juz poprzednim razem nie byli za bardzo skorzy do pomocy wiec teraz tez pewnie szalu spodziewac sie nie mogl. Reasumujac front jest, tylko Bez Nazwy bylo/ jest na terenie frontopodobnym :)
Bierzesz pod uwagę tylko waszą wojenkę..
a paktowiczów którzy tłuką się z Nami na M45 już nie..
co do sojuszu śmierci..może chłopaki mają własne problemy?
 
Ale mnie i tak dziwi coś. Widzę w waszych szeregach wielu wybitnych graczy polskiego grepo, wygrali niejeden świat ale przy tym byli topkami we wszystkich rankingach wygrywanych światów. Serio pasuje im tak zachowawcze granie, pakt z Rozbiórkami, rozwalanie słabeuszy po kolei i chyba czekanie na EC? To granie na pół gwizdka gdy serio swoją jakość można pokazać tylko grając przeciwko przeważającemu przeciwnikowi. Być może jestem w stanie pojąć ostrożność kierownictwa, w końcu bardzo wielu ludzi tam to też zwykli oportuniści, którzy pójdą tam gdzie będzie łatwo (tutaj zwłaszcza Anioły i Demony, czyli dezerterzy z dawnych Siewców Grozy) i nie można na nich liczyć gdy zrobiłoby się gorąco ale co z tymi sławami grepo? Co tam jeszcze robią Guzitso, Gmart i inni? Nie wstyd wam tak grać?
 
Ale mnie i tak dziwi coś. Widzę w waszych szeregach wielu wybitnych graczy polskiego grepo, wygrali niejeden świat ale przy tym byli topkami we wszystkich rankingach wygrywanych światów. Serio pasuje im tak zachowawcze granie, pakt z Rozbiórkami, rozwalanie słabeuszy po kolei i chyba czekanie na EC? To granie na pół gwizdka gdy serio swoją jakość można pokazać tylko grając przeciwko przeważającemu przeciwnikowi. Być może jestem w stanie pojąć ostrożność kierownictwa, w końcu bardzo wielu ludzi tam to też zwykli oportuniści, którzy pójdą tam gdzie będzie łatwo (tutaj zwłaszcza Anioły i Demony, czyli dezerterzy z dawnych Siewców Grozy) i nie można na nich liczyć gdy zrobiłoby się gorąco ale co z tymi sławami grepo? Co tam jeszcze robią Guzitso, Gmart i inni? Nie wstyd wam tak grać?
Zaraz Ci wiadro hejtu na głowę wyleją
XD
 
Bierzesz pod uwagę tylko waszą wojenkę..
a paktowiczów którzy tłuką się z Nami na M45 już nie..
co do sojuszu śmierci..może chłopaki mają własne problemy?
Oczywiscie odpowiedzialem tylko koledze z Bez Nazwy jak mniemam. Oczywiscie sa tez inne fronty, pewnie wiele. A SS, moze ma problemy, a moze nie. Tego nie wiem. Patrzac tylko na sytuacje to byla jedyna nadzieja BN.
 
Ale mnie i tak dziwi coś. Widzę w waszych szeregach wielu wybitnych graczy polskiego grepo, wygrali niejeden świat ale przy tym byli topkami we wszystkich rankingach wygrywanych światów. Serio pasuje im tak zachowawcze granie, pakt z Rozbiórkami, rozwalanie słabeuszy po kolei i chyba czekanie na EC? To granie na pół gwizdka gdy serio swoją jakość można pokazać tylko grając przeciwko przeważającemu przeciwnikowi. Być może jestem w stanie pojąć ostrożność kierownictwa, w końcu bardzo wielu ludzi tam to też zwykli oportuniści, którzy pójdą tam gdzie będzie łatwo (tutaj zwłaszcza Anioły i Demony, czyli dezerterzy z dawnych Siewców Grozy) i nie można na nich liczyć gdy zrobiłoby się gorąco ale co z tymi sławami grepo? Co tam jeszcze robią Guzitso, Gmart i inni? Nie wstyd wam tak grać?
Krzysiu. Kazdy gra tak jak mu w okreslonym czasie wygodnie. A co do taktyki to wszystkie sojusze tak graja. Najpierw rozwala sie male dookola, potem wieksze. Na kazdym swiecie tak jest. Jedyna mozliwoscia zmiany jest interwencja w zasady gry, czyli brak paktow. Niestety to jest niemozliwe.
 
Ale Grześku po pierwsze to wcale nie będzie tak szybko. Z tymi małymi sojuszami można się męczyć i do EC. Męczyć bo wprawdzie żadnego zagrożenia nie stanowią ale są uciążliwi jak ta partyzantka. Potracą miasta no to co, biorą następne małe na zapleczu. Tu nie ma jakichś masowych dezercji czy kończenia gry, to raczej sporadyczne przypadki. Za to obserwuję po drugiej stronie, ze nawet ważni ludzie kończą u Demonów, taki Qxyz który rozwalił Siewców Grozy i założył ten odłam Anioły i Demony nawet też skończył. Kilka innych nicków też mi tam brakuje z tych co pamiętam. I jak pisałem nawet strategię kierownictwa rozumiem ale nie liczą się z psychologią - normalni topkowi gracze chyba chcą pokazać dlaczego są znani. Mała wojna to mała sława.
 
Ostatnia edycja:
Ale Grześku po pierwsze to wcale nie będzie tak szybko. Z tymi małymi sojuszami można się męczyć i do EC. Męczyć bo wprawdzie żadnego zagrożenia nie stanowią ale są uciążliwi jak ta partyzantka. Potracą miasta no to co, biorą następne małe na zapleczu. Tu nie ma jakichś masowych dezercji czy kończenia gry, to raczej sporadyczne przypadki. Za to obserwuję po drugiej stronie, ze nawet ważni ludzie kończą u Demonów, taki Qxyz który rozwalił Siewców Grozy i założył ten odłam Anioły i Demony nawet też skończył. Kilka innych nicków też mi tam brakuje z tych co pamiętam. I jak pisałem nawet strategię kierownictwa rozumiem ale nie liczą się z psychologią - normalni topkowi gracze chyba chcą pokazać dlaczego są znani. Mała wojna to mała sława.
Normalni topowi gracze to sa juz emeryci. Ja moge tylko na swoim przykladzie, ale to samo obserwuje u innych. Jak widze takich Nalesniczkow, Sladoxow, Ariaxusow , napewno przekrecilem nicki to widze siebie 5 lat temu albo lepiej. A teraz mnie sie juz nie chce klepac synchro, robic cofek, klinow, kombinowac , tracic czas. Czas to pieniadz. Znacznie wiekszy niz postawienie muru, zrobienie zagrody birem , czy ogni. A do tego zwyczajnie sie nie chce. To moze psuje rozgrywke innym, ale taka jest ta gra. Ja tu gram na pol gwizdka a ide ciagle do przodu. Czy powinienem czuc sie z tego powodu zle ? Nie sadze. Ktos moze pisac, jak Ty, o braku mozliwosci pokazania sie, udowadniania czegos. Ja, Krzysiu, juz udowodnilem wszystko co moglem na wielu swiatach. Nigdy nie zmienilem strony, predzej zginalem niz sie poddalem. Ja juz nie musze niczego udowadniac.
Ps. Tylko przypominam, ze oczywiscie jestem najlepszy.......jak mi sie chce. A teraz mi sie chce raz na 2 tygodnie , mniej wiecej;););)
 
Ale Grześku po pierwsze to wcale nie będzie tak szybko. Z tymi małymi sojuszami można się męczyć i do EC. Męczyć bo wprawdzie żadnego zagrożenia nie stanowią ale są uciążliwi jak ta partyzantka. Potracą miasta no to co, biorą następne małe na zapleczu. Tu nie ma jakichś masowych dezercji czy kończenia gry, to raczej sporadyczne przypadki. Za to obserwuję po drugiej stronie, ze nawet ważni ludzie kończą u Demonów, taki Qxyz który rozwalił Siewców Grozy i założył ten odłam Anioły i Demony nawet też skończył. Kilka innych nicków też mi tam brakuje z tych co pamiętam. I jak pisałem nawet strategię kierownictwa rozumiem ale nie liczą się z psychologią - normalni topkowi gracze chyba chcą pokazać dlaczego są znani. Mała wojna to mała sława.
Oczywiście to zmieniłoby sytuację na Waszą korzyść, ale myślę, że nasi grepo-sławni gracze mają zbyt duże doświadczenie i udowodnili już na tyle dużo, że nie tak łatwo ich podejść i wjechać im na ambicje...
.
 
zwykły płacz i bezradność.

Prawda jest taka że są dwie koalicje jedna to wiadomo demony i rozbiórki dość silne sojusze. Reszta to ciut mniejsze ale też solidne sojusze.
Dodatkowo jedna koalicja nie a bardzo ze sobą współpracuje jeśli chodzi o wojenki bo nie potrzebuje, druga współpracuje ale nieudolnie.

Przywalcie chłopaki konkretnie jednemu z tych sojuszy a na pewno narzekanie nie będzie potrzebne.

konkretnie demonom przywalił tylko jeden sojusz bez nazwy - niestety już niewiele z nich zostało. I tu też jest problem tej koalicji że nie zadbała o nich. Mieli świetną pozycje i fajnie zgranie i duży zapał.
Wystarczyło ich wspierać defem a oni robili by resztę czyli atakowali. Można było demonów wykończyć rozciągając im defa po całej okolicy.
 
skąd ja to znam?
na szczęście jesteś, na eubei gdzieś zaginąłeś, zmartwiłem się troszkę:Dcieszy mnie, że wróciłeś :)
Siema Adas. Przeciez ja nawet na chwile wrocilem po namowach Olsena, tylko on sobie nie dal wytlumaczyc, ze granie przy mozliwosci logowania tylko w bonusie nocnym nie ma absolutnie sensu, bo od jego konca do rozpoczecia traci sie wiochy hurtowo. Tak czy inaczej milo bylo Cie poznac. Pozdrawiam
 
piszesz caly czas to samo, we we ogarnij sie.
Zamiast napisac ze lubisz sobie do obiadku poczytac FO, to tylko źle rzeczy.
Nie pij tyle mleka bo znowu się upiłeś.

Siema Adas. Przeciez ja nawet na chwile wrocilem po namowach Olsena, tylko on sobie nie dal wytlumaczyc, ze granie przy mozliwosci logowania tylko w bonusie nocnym nie ma absolutnie sensu, bo od jego konca do rozpoczecia traci sie wiochy hurtowo. Tak czy inaczej milo bylo Cie poznac. Pozdrawiam
Hm a na en był sens grać ?
 
Ostatnia edycja:
Normalni topowi gracze to sa juz emeryci. Ja moge tylko na swoim przykladzie, ale to samo obserwuje u innych. Jak widze takich Nalesniczkow, Sladoxow, Ariaxusow , napewno przekrecilem nicki to widze siebie 5 lat temu albo lepiej. A teraz mnie sie juz nie chce klepac synchro, robic cofek, klinow, kombinowac , tracic czas. Czas to pieniadz. Znacznie wiekszy niz postawienie muru, zrobienie zagrody birem , czy ogni. A do tego zwyczajnie sie nie chce. To moze psuje rozgrywke innym, ale taka jest ta gra. Ja tu gram na pol gwizdka a ide ciagle do przodu. Czy powinienem czuc sie z tego powodu zle ? Nie sadze. Ktos moze pisac, jak Ty, o braku mozliwosci pokazania sie, udowadniania czegos. Ja, Krzysiu, juz udowodnilem wszystko co moglem na wielu swiatach. Nigdy nie zmienilem strony, predzej zginalem niz sie poddalem. Ja juz nie musze niczego udowadniac.
Ps. Tylko przypominam, ze oczywiscie jestem najlepszy.......jak mi sie chce. A teraz mi sie chce raz na 2 tygodnie , mniej wiecej;););)
Wiesz 5 lat temu to kazdy z naszej trójki tez grał. Nie wiem ile masz lat ale pewnie mam wiecej od Ciebie :p Prawdziwa zabawa i frajda zaczyna sie jak olewasz sojusze i grasz tak jak my w trójeczke czasami szosteczke. Wpadlismy po szybkie baty a tu jak w wehikule czasu ,wszystko dookoła sie zmienia a my nadal tu jestesmy. Gramy według zasady zeby bic najsilniejszego i nawet nasz obecny sojusz potwierdzi ze do nich dołączylismy dlatego ze w poblizu pojawiliscie sie Wy. I to jest prawdziwa zabawa ,a nie gra o złote majtki. Mam nadzieje ze zdązycie nas pocisnąc do startu kolejnego swiata :D
 
Wiesz 5 lat temu to kazdy z naszej trójki tez grał. Nie wiem ile masz lat ale pewnie mam wiecej od Ciebie :p Prawdziwa zabawa i frajda zaczyna sie jak olewasz sojusze i grasz tak jak my w trójeczke czasami szosteczke. Wpadlismy po szybkie baty a tu jak w wehikule czasu ,wszystko dookoła sie zmienia a my nadal tu jestesmy. Gramy według zasady zeby bic najsilniejszego i nawet nasz obecny sojusz potwierdzi ze do nich dołączylismy dlatego ze w poblizu pojawiliscie sie Wy. I to jest prawdziwa zabawa ,a nie gra o złote majtki. Mam nadzieje ze zdązycie nas pocisnąc do startu kolejnego swiata :D
Ja tego nie neguje, ale niewiele jest osob ktore graly od poczatku tej gry do teraz z taka intensywnoscia jak ja. Takich osob jest w Demonach chyba najwiecej. Do tego postarzeli sie i juz sie nie chce poswiecac tyle czasu grze. Jedni jak ja kupuja ten czas, inni pykaja sobie deffem. I tez mamy frajde, ze niewielkim nakladem czasu jeszcze sie liczymy w tej rozgrywce. I jeszcze Ci powiem, ze gdybym mial liczyc na frajde grajac tak jak Wy to po prostu bym nie gral. Zwyczajnie nie mam na to czasu. Tak to ja juz gralem, a teraz juz nie.
 
Więcej czasu trzeba poświecic na pilnowanie słupków w soju ,czy w ogóle na prowadzenie soja, niz na zrobienie zwykłego synchro :p
Dlatego ja juz niczego nie pilnuje, nic nie prowadze. Ot pykam sobie. Jak mam chec to cos przejme, nawet czasami z paczke ogni sobie pod kolona ustawie :)